fbpx

PKS Bydgoszcz to firma wybrana przez Urząd Marszałkowski Województwa Kujawsko-Pomorskiego do obsługi zastępczej komunikacji autobusowej na zawieszonych liniach kolejowych. Połączenia zostają uruchomione 3 stycznia, zgodnie z zapowiedzią marszałka Piotra Całbeckiego – czytamy w komunikacie na portalu województwa kujawsko-pomorskiego.

Zorganizowaniem komunikacji zastępczej zajmuje się powołany przez marszałka województwa zespół roboczy, który prowadził w tej sprawie rozmowy z czterema przedsiębiorstwami przewozowymi. Wybrana została oferta PKS Bydgoszcz, która była m.in. najtańsza. Marszałek wyjaśnia, że proces wyboru musiał potrwać, bo w tego rodzaju nadzwyczajnych sytuacjach niezbędne jest wypełnienie określonych procedur administracyjnych.

Od dziś autobusy w zastępstwie pociągów będą jeździć na trasach:

Nikt nie zostanie pozbawiony możliwości dojazdu do pracy, do lekarza czy szkoły. Rozpoczęliśmy uzgodnienia z lokalnymi samorządami, mamy też za sobą pierwsze spotkanie konsultacyjne z udziałem mieszkańców" mówi marszałek województwa kujawsko-pomorskiego Piotr Całbecki, cytowany na stronie Urzędu Marszałkowskiego.

Drugi z powołanych przez marszałka zespołów pracuje nad przywróceniem połączeń Laskowice-Czersk i Chełmża-Bydgoszcz. Nastąpi to 18 stycznia, jeśli zgodnie z zapowiedziami rządowymi zostaną w tym czasie zniesione niektóre obostrzenia przeciwepidemiczne i młodzież wróci do szkół. Rozkłady jazdy są konsultowane z lokalnymi środowiskami. Pierwsze ze spotkań konsultacyjnych w tej sprawie odbyło się pod koniec grudnia w Unisławiu w powiecie chełmińskim.

W grudniu 2020 roku na tory w Kujawsko-Pomorskiem wyjeżdżały codziennie 254 pociągi, w dwóch pierwszych tygodniach stycznia będą to 182 składy, a po 18 stycznia, kiedy nastąpi planowane linii do Czerska i do Chełmży – 198.

Rozkład jazdy dostępny jest na [stronie internetowej] przewoźnika.

Źródło tekstu: Kujawsko-pomorskie.pl/Serwis Kolejowy

SP Tech Solutions jest wiodącą firmą w zakresie produkcji dedykowanego oprogramowania do transportu pracowników kolei w Polsce. O planach, technologii, „cargo-taksówkach” i o tym, czym jest RAILY mówi jej prezes i współzałożyciel Piotr Sikorski.

Serwis Kolejowy: Czym jest SP Tech Solutions?

Piotr Sikorski: SP Tech Solutions jest dedykowaną spółką technologiczną, która specjalizuje się w produkcji rozwiązań dla rynku transportowego, ze szczególnym uwzględnieniem rynku kolejowego. Jesteśmy firmą, która powstała w wyniku doświadczeń zdobytych w branży kolejowej. Można powiedzieć, że nasi założyciele urodzili się i wychowali na kolei. Bardzo dobrze znamy ten sektor - jego problemy, bolączki oraz potrzeby. Pozwala nam to zrozumieć, jak sprostać oczekiwaniom naszych klientów. Jesteśmy młodym pokoleniem, zespołem młodych ludzi – programistów, strategów, biznesmenów, dyspozytorów, analityków – którzy rozumieją dwa światy. Z jednej strony jest to świat kolejowy - starego biznesu, wypełniony standardami i procedurami z poprzedniej epoki, z drugiej zaś bardzo płynnie i dobrze czujemy się w świecie technologii.

SK: Można powiedzieć, że Państwa zespół wnosi pewną świeżość do tego środowiska...

PS: Zdecydowanie. Branża, choć zaczyna się otwierać na rozwiązania cyfrowe i dostrzega zapotrzebowanie na nie, ma jeszcze bardzo dużo do przepracowania. Szczególnie, jeśli mówimy o transporcie, o cargo na kolei. Zapotrzebowanie na nowoczesne rozwiązania jest duże. Przewoźnicy kolejowi coraz bardziej to rozumieją. Pandemia COVID-19 unaoczniła wiele problemów i niejako wymusza wzrost konkurencyjności transportu kolejowego.

SK: Jak Państwo jako firma reagujecie na te potrzeby?

PS: Naszym pierwszym i kluczowym projektem jest dedykowane oprogramowanie do optymalizacji, obniżenia kosztów, zarządzania i automatyzacji ruchem drogowym wspomagającym kolej. Konkretnie chodzi o usługę, którą można określić mianem „cargo-taksówek”, czyli dotyczącą transportu maszynistów i innych pracowników tego sektora z ich miejsc zamieszkania do miejsca pracy i z powrotem. To specyficzna usługa, o której istnieniu mało kto ma świadomość. Dla ludzi spoza branży jest ona czymś niespotykanym, na kolei natomiast niezwykle potrzebnym.

SK: Z czego to wynika?

PS: Z dwóch rzeczy. Pierwsza jest taka, że na rynku istnieje duży deficyt maszynistów i pracowników, co niejako wymusza na przewoźnikach dbanie o swoich podwładnych. Wpływa to na sprawniejsze wykonywanie obowiązków przez pracownika i buduje jego lojalność względem firmy. Z drugiej strony należy mieć świadomość tego, ile kosztują narzędzia pracy, którymi posługują się maszyniści czy firmy kolejowe. Jeżeli weźmiemy pod uwagę lokomotywy, to w zależności od tego, czy mówimy o starej, używanej, czy też nowej jednostce, rozmawiamy o kwotach zakupu od kilku do nawet 20 mln złotych i więcej. Jest to koszt, który nie pozwala nam, by narzędzie pracy stało w miejscu i na siebie nie zarabiało. W związku z powyższym lokomotywy muszą być cały czas w ruchu. Żeby ten ruch utrzymać, należy w trakcie trasy, przejazdu, realizacji zlecenia utrzymać jego płynność – eliminować zbędne postoje. Dlatego też dowozi się maszynistów do ich miejsca pracy dokonując podmiany, co pozwala wyeliminować niegenerujące zysków przestoje.

SK: SPTS może pochwalić się innowacjami, w których wyprzedza konkurencję?

PS: Zdecydowanie tak. Nasz pierwszy produkt - RAILY, to dedykowane oprogramowanie dla rynku „cargo-taksówek”. Jest pierwszym produktem tej klasy oraz jakości i wydaje się, że pierwszym cyfrowym rozwiązaniem dedykowanym dla tej branży. Cały ten rynek, podobnie jak kolejowy, jest równie tradycyjny – można powiedzieć, że jest „analogowy”. W większości pracuje w oparciu o słuchawkę telefoniczną i kartkę papieru lub plik Excela. Te wszystkie rozwiązania są tak dobre, jak dobry jest człowiek, który je obsługuje, w tym przypadku: jak dobry jest dyspozytor czy jak dobry jest kierowca – to, jaką ma danego dnia kondycję, czy jest wypoczęty i inne czynniki, które wpływają na jego stan psychofizyczny danego dnia. Myślę, że nie ma potrzeby przekonywania do technologii, przywołując oczywiste argumenty mówiące, że technologia się nie męczy, nie zniechęca i jest w stanie podejmować i sprawdzać swoje decyzje wielokrotnie. RAILY jest oprogramowaniem, które optymalizuje proces dowozu maszynistów na bardzo wielu płaszczyznach, począwszy od zlokalizowania odpowiedniego rozmieszczenia punktów startowych naszych kierowców, poprzez optymalizację ich trasy przejazdu, jak również wprowadzając innowacyjną usługę kursów łączonych. Nasze oprogramowanie, używane przez firmę Cargo Speed, całkowicie przejmuje rolę planisty i automatycznie obsadza dostępne zasoby oraz zlecenia. Nad wszystkim czuwają nasi pracownicy, pełniąc niejako rolę strażników upewniających się, czy technologia robi to, co powinna.

SK: Jaki wpływ może mieć RAILY na firmy potencjalnych klientów?

PS: Mówiąc krótko - bardzo duży. Tego typu oprogramowanie jest w stanie generować realne oszczędności dla przewoźników kolejowych. Wpływa ono bezpośrednio na naszych klientów, czyli na „cargo-taksówki”, które – dzięki korzystaniu z RAILY - są w stanie świadczyć lepsze i wyższej jakości usługi, ale też zdobywać szerzej rynek, ponieważ w efekcie są tańsze i transparentne.

SK: Na czym polega rola SP Tech Solutions w kierowaniu takimi usługami?

PS: Jesteśmy producentem, ale także firmą, która sama tych problemów doświadcza. Nasze podejście w projektowaniu rozwiązań jest oparte na metodyce Agile. W praktyce oznacza to, że SP Tech Solutions stale komunikuje się z odbiorcami naszego oprogramowania po to, aby je na bieżąco ulepszać. Monitorujemy, czy jest ono tym, czego klient potrzebuje. Codziennie rozmawiamy z użytkownikami i sprawdzamy, czy każda drobna zmiana to oddaje - czy nasze rozwiązania sprawiają, że jakość ich usług jest wyższa, a efekt ekonomiczny lepszy.

SK: Są plany wyjścia poza rynek transportu kolejowego?

PS: Kochamy kolej. To jest miejsce, w którym czujemy się naprawdę dobrze, swobodnie i pływamy jak ryba w wodzie. Natomiast nie ukrywamy, że nasze ambicje idą dalej, że kolej też potrzebuje pewnego wsparcia i rozbudowy. Takim celem dalekosiężnym będzie transport intermodalny. Połączenie wielu rodzajów transportu i zautomatyzowanie tego połączenia.

SK: Jaki jest najbliższy cel?

PS: W tym momencie stale rozwijamy oprogramowanie RAILY, które zyskuje kolejne moduły i kolejne linie funkcjonalności. Już dzisiaj widzimy, że stanowi ono świetną bazę startową i potencjał do stworzenia kompleksowego oprogramowania dla przewoźnika kolejowego. W branży tej istnieje bardzo duże zapotrzebowanie na nowoczesne rozwiązania, które zredukują koszty pracy przewoźnika i zwiększą jego konkurencyjność względem transportu drogowego - tak zwanych TIR-ów. I to jest nasz kolejny cel. Opracowanie innowacyjnego oprogramowania dla przewoźnika kolejowego.

SK: A czego życzyć Państwa firmie?

PS: Każda firma to ludzie, którzy ją tworzą. Życzmy nam, abyśmy pozostali „naenergetyzowani” i przyciągali do siebie kolejnych świetnych pracowników, z którymi przeniesiemy kolej w nowy świat technologii.

Rozmawiał Mateusz Wójtowicz

Piotr Sikorski

Mateusz Wójtowicz

O czwartym pakiecie kolejowym, bezpieczeństwie w branży, potrzebach przedsiębiorców i skutkach pandemii mówi nam Piotr Kwietniewski, prezes katowickiej firmy G&K Rail Consulting.

Serwis Kolejowy: Jaka jest rola G&K Rail Consulting w procesie transformacji przepisów kolejowych?

Piotr Kwietniewski: G&K Rail Consulting to firma konsultingowa, działająca w obszarze kolejnictwa. Obecnie skupiamy się głównie na czwartym pakiecie kolejowym, czyli specjalistycznych szkoleniach z zakresu dostosowania systemów zarządzania bezpieczeństwem, systemów zarządzania utrzymaniem. Jest to temat wchodzący w Polsce w życie, którego wdrożenia wymagają od nas Europejska Agencja Kolejowa oraz wewnętrzne rozporządzenia. Ponadto prowadzimy szkolenia techniczne dla komisarzy odbiorczych, dyspozytorów, sygnalistów, a także podstawowe szkolenia kolejowe czy też szkolenia z prac komisji kolejowych.

Jest to szerokie spektrum, które pozwala nam promować naszą działalność, a jednocześnie podnosić kulturę bezpieczeństwa. Wraz z wejściem nowych rozwiązań, będzie ona wymagała dokumentowania, a naszym celem jest udzielenie pomocy firmom z sektora kolejowego w ich wdrażaniu. Dbamy o to, aby nasi klienci sukcesywnie wdrażali w przedsiębiorstwach wymóg dokumentowania kultury bezpieczeństwa, jednocześnie ciągle doskonaląc swoje systemy zarządzania.

SK: Ale to jeszcze nie wszystko...

PK: Tak. Ponadto wraz z firmą SP TECH Solutions zamierzamy rozwinąć ośrodek szkolenia maszynistów. We współpracy z SPTS planujemy wybudować symulator pojazdu kolejowego oraz kreatory tras. Ponadto stworzyć chcemy także systemy informatyczne, które będą pomagały nam w pracy, czyli nadzorze nad systemami zarządzania bezpieczeństwem i utrzymaniem naszych kontrahentów, a także będą pomagały samym kontrahentom w pracy, ułatwiając automatyzację. Idea nasza zakłada odciążenie człowieka poprzez przerzucenie pracy określanej mianem „papierkowej” do systemu, który wykona ją za nas.

SK: Jak G&K Rail Consulting wspiera przewoźników kolejowych w zakresie dyspozycji?

PK: Przede wszystkim, jak już wspomniałem, to szkolenia z czwartego pakietu, wdrażanie, czyli przebudowa systemów – zarówno zarządzania bezpieczeństwem, jak i systemów zarządzania utrzymaniem do wymogów czwartego pakietu. To jest główne założenie, gdyż jako spółka zajmujemy się konsultingiem. To po pierwsze, ale po drugie w ramach świadczonych usług pełnimy także funkcję pełnomocników do spraw zarządzania systemami bezpieczeństwa oraz utrzymania w różnych spółkach. Mamy kilku klientów, których obsługujemy wdrażając w życie czwarty pakiet kolejowy, przy czym staramy się wdrażać wszystkie zmiany w sposób jak najmniej inwazyjny dla przedsiębiorcy, jednocześnie szkoląc pracowników odpowiedzialnych za systemy zarządzania w przedsiębiorstwie.

Doba koronawirusa, która nastała, wymusiła na przedsiębiorcach podjęcie konkretnych działań, w tym redukcję etatów. Obserwuję to u swoich klientów, którym w tej sytuacji ciężko jest powiązać wszystkie aspekty funkcjonowania przedsiębiorstwa nie mając wystarczającej ilości ludzi. Jest to ciężkie do zrobienia, ale na tę chwilę tak kreuje się rzeczywistość i trzeba się do niej dostosowywać, aż nie skończy się czas pandemii i wszystko nie wróci na właściwe tory. Dlatego właśnie należy pomagać przedsiębiorcom w tym, co musi być zrealizowane, a co jest konieczne w dalszym sprawnym funkcjonowaniu ich firm.

SK: Gdzie leżą możliwości poprawy organizacji bezpieczeństwa przepisów?

PK: Jeżeli chodzi o bezpieczeństwo, mogę śmiało stwierdzić, że mamy szerokie pole do popisu. Z samego doświadczenia osoby, która pracowała w kontroli - jako inspektor transportu kolejowego - uważam, że poprawa bezpieczeństwa powinna leżeć na gruncie, a nie tylko w dokumentacji. Najistotniejsze są działania na gruncie, czyli szkolenie się, przede wszystkim świadomość personelu czym jest system. Bo choć ona jest, to jednak ludzie nie zdają sobie sprawy, że to buduje coś większego - że my to budujemy i trzymamy w jakimś celu, a nie jedynie po to, aby po prostu spełnić wymagania. System funkcjonuje po to, żeby zabezpieczyć każdą stronę – od pracownika po pracodawcę – w taki sposób, by później nie było problemów w sytuacji, gdy na przykład dojdzie do wypadku. Świadomość ludzi w tej kwestii jest jeszcze mała i to właśnie ma zmieniać czwarty pakiet. Ma być większe zaangażowanie kierownictwa, rozliczalność powinna być bardziej widoczna i jednocześnie kładzie się większy nacisk na badanie czynnika ludzkiego. Badamy wszystko - od tego, co może wpłynąć na samopoczucie, co może stymulować do pracy itd. Mamy oceniać wszystko w ten sposób, żeby nasz system był po prostu w tej kwestii bezpieczny.

SK: W skrócie więc chodzi o uświadomienie pracowników branży.

PK: Dokładnie - żeby zrozumieli, że wdrażane systemy są po to, by je ciągle doskonalić wraz z udziałem wszystkich pracowników, którzy mogą zgłaszać swoje pomysły. Problem znam z autopsji. Gdy jeździłem jako maszynista, szkolenia z systemów zarządzania bezpieczeństwem (SMS) nie pozwalały, moim zdaniem, na uświadomienie pracownikowi, jak bardzo jest to dla niego istotne. W tej chwili, gdy zobaczyłem to z innej strony, moje podejście jest całkiem inne, świadomość jest całkiem inna. Kwestia budowania przewoźników u innych firm czy zajmowania stanowisk na szczeblu kierowniczym pokazały, że to jednak ma swój cel i musimy to przekazywać szeregowym pracownikom, żeby oni byli świadomi, co to jest i do czego to służy, żeby wiedzieli, że zapisy systemów, jeśli są przestrzegane, zabezpieczają zarówno pracownika, jak i pracodawcę.

SK: Miejmy nadzieję, że przełoży się to na nas wszystkich, i oczywiście na bezpieczeństwo.

PK: Przede wszystkim, bo ono jest tu najważniejsze.

Piotr Kwietniewski, prezes firmy G&K Rail Consulting

Rozmawiał Mateusz Wójtowicz

Kontakt

Redaktor naczelny
Mateusz Wójtowicz
naczelny@serwiskolejowy.pl
Ul. Dąbrowskiego 6
87 - 100 Toruń
magnifiercross
Napisz do nas! linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram