fbpx

Parlament Europejski przyjął wczoraj nowe przepisy wzmacniające prawa pasażerów w ruchu kolejowym w całej UE. Będzie można m.in. łatwo otrzymać pełny zwrot kosztów biletu, jeśli opóźnienie pociągu będzie dłuższe niż 60 minut. Regulacje wejdą w życie za dwa lata i obejmą wszystkie rodzaje usług kolejowych.

Wzmocnienie praw osób z niepełnosprawnością

Na mocny przepisów wszystkie przedsiębiorstwa kolejowe w UE będą musiały zagwarantować bezpłatną pomoc osobom z niepełnosprawnością lub o ograniczonej sprawności ruchowej. Skrócony też zostanie czas, w który, takie osoby będą musiały powiadomić przedsiębiorstwa kolejowe o potrzebie pomocy – do co najmniej 24 godzin przed planowaną podróżą, z obecnych 48 godzin. Jeśli muszą podróżować z osobą towarzyszącą, podróżuje ona za darmo. Przewoźnicy muszą też zagwarantować miejsce dla psów towarzyszących pasażerów o ograniczonej sprawności ruchowej.

Pomoc w razie opóźnienia lub odwołania pociągu

W przypadku opóźnienia przekraczającego 60 minut pasażerowie będą mogli wybrać między pełnym zwrotem kosztów biletu, kontynuacją podróży lub zmianą trasy na podobnych warunkach, bez dodatkowych kosztów. Jeśli będzie to potrzebne, operatorzy muszą zapewnić posiłki i napoje oraz zwrócić koszty zakwaterowania.

Jeżeli po 100 minutach od planowanego odjazdu pasażerowie nie zostaną poinformowani o możliwości zmiany planu podróży, mogą sami zorganizować podróż transportem publicznym, za co otrzymają zwrot kosztów.

Więcej informacji

Przedsiębiorstwa kolejowe będą musiały udzielać podróżnym więcej informacji na temat obowiązujących przepisów, na przykład poprzez podawanie szczegółowych informacji o prawach pasażerów na biletach. Będą też musiały zwiększyć przejrzystość w odniesieniu do terminów i procedur składania skarg.

Pociągi przyjazne dla rowerzystów

Obecnie w pociągach nie ma wystarczająco dużo miejsc na rowery. Według nowych przepisów, wszystkie nowe i odnowione pociągi będą musiały mieć wydzielone miejsca dla transportu rowerów, aby zachęcić do korzystania z nich. 

***

Nowe przepisy zaczną obowiązywać za dwa lata, z wyłączeniem przepisów dotyczących rowerów, które zaczną obowiązywać za cztery lata.

Źródło tekstu: Europarl.europa.eu/Serwis Kolejowy

Jaki wpływ na ruch tramwajów ma sposób parkowania przez kierowców samochodów? W wielu sytuacjach – ogromny! Przekonać się o tym można za każdym razem, gdy przez źle zaparkowane auto wstrzymywany jest ruch tramwajów. Dlatego spółka Tramwaje Śląskie po raz kolejny przypomina kierowcom: Parkuj właściwie. Zachowaj 1 metr odstępu od torowiska!

Zatrzymania ruchu tramwajowego przez nieodpowiedzialnych kierowców, którzy źle parkując blokują możliwość przejazdu tramwajów, generują określone straty finansowe spółki Tramwaje Śląskie. Jednak bardziej dotkliwy jest fakt, że przez tych kierowców zawodzą się na transporcie tramwajowym pasażerowie - „ci, którzy już podróżują wagonami, które utknęły, a także ci, którzy na kolejnych przystankach oczekują na wagony, które nie przyjeżdżają wcale lub są mocno spóźnione” zwraca uwagę prezes spółki Tramwaje Śląskie Bolesław Knapik.

„To pasażerowie cierpią najbardziej. Cierpi też reputacja spółki, zupełnie nie z naszej winy. Dlatego Tramwaje Śląskie rozpoczęły kolejną już odsłonę akcji społecznej pod hasłem: »Parkuj właściwie. Zachowaj 1 metr od torowiska!«. Za pośrednictwem mediów chcemy dotrzeć do jak największej liczby kierowców. Chcemy spowodować, by parkując w pobliżu torowisk kierowcy myśleli o konsekwencjach, jakie niesie zablokowanie przejazdu tramwajów. Mamy nadzieję, że w efekcie liczba takich zdarzeń będzie maleć” – mówi Bolesław Knapik.

Na razie trend jest, niestety, odwrotny. W 2020 roku doszło do 68 zatrzymań ruchu tramwajów przez kierowców, którzy nieprawidłowo zaparkowali swoje samochody, uniemożliwiając tym samym przejazd tramwajom. W większości zatrzymania te były kilku- lub kilkunastominutowe, nie powodując wypadnięcia kursów, lecz tylko opóźnienia. Część z nich skutkowało jednak niezrealizowaniem kursów.

„Z tego powodu w 2020 roku straciliśmy 571 wozokilometrów, co w przeliczeniu na stracone przychody, z tytułu niezrealizowanej pracy przewozowej, wyniosło prawie 8 tysięcy złotych. W tym roku przez pierwszych 100 dni mieliśmy takich zdarzeń już aż 42, a zsumowany czas zatrzymań wszystkich zablokowanych tramwajów przekroczył 50 godzin! Jedno z tych zatrzymań w Katowicach na placu Miarki było wyjątkowo uciążliwe – trwało 80 minut, powodując stratę 215 wozokilometrów, co w przeliczeniu na złotówki oznacza ponad 3 tysiące złotych straty” – mówi Jacek Kaminiorz, Dyrektor Techniczno-Eksploatacyjny spółki Tramwaje Śląskie S.A.

Dochodzenie roszczeń od kierowcy, który spowodował zatrzymanie ruchu tramwajowego, zwykle nie jest łatwe, ale Tramwaje Śląskie mają już w tym sporo doświadczenia i dużą skuteczność.

„W 2020 roku w 14 przypadkach zatrzymanie spowodowało straty wozokilometrów. We wszystkich tych sytuacjach Spółka dochodziła należności od sprawcy i niemal we wszystkich przypadkach udało nam się uzyskać należne pieniądze. W tym roku nie zrealizowaliśmy już 560 zleconych wozokilometrów, które były efektem 9 zatrzymań”– wylicza Jacek Kaminiorz.

Poza wymiarem społecznym i obciążeniem finansowym ze strony tramwajowej spółki, na kierowców powodujących zatrzymanie ruchu czekają dalsze konsekwencje.

„To mandat w wysokości 300 złotych i 1 punkt karny z tytułu niestosowania się do przepisu art. 49 ust. 1 pkt 1 Ustawy prawo o ruchu drogowym. Istnieje również możliwość usunięcia z drogi takiego pojazdu, gdy ten jest pozostawiony w miejscu zabronionym i utrudnia ruch lub zagraża bezpieczeństwu w inny sposób, co wiąże się już z kosztem kilkuset złotych. Trzeba również mieć na uwadze, że spowodowanie utrudnień w przejeździe innych pojazdów może skutkować narażeniem życia ludzi. Ambulans pogotowia ratunkowego, wóz straży pożarnej czy policji mogą - z powodu takiego nieodpowiedzialnego zachowania kierującego - nie zdążyć z pomocą. To jest aspekt, który często nie jest przewidywany przez kierujących, którzy pozostawiają swój pojazd w miejscu, gdzie jest to zabronione” – mówi sierż. szt. Adam Jakubczyk z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.

Źródło tekstu: Tram-silesia.pl/Serwis Kolejowy

Przejazdy kolejowo-drogowe to nie jedyne miejsca, w których dochodzi do łamania przepisów. Wiele niebezpiecznych zdarzeń na miejsce na tzw. dzikich przejściach kolejowych. Pośpiech, ignorancja i brak rozsądku w wielu przypadkach kończy się tragicznie.

W całej Polsce, nielegalnie tworzą się dziesiątki, jeśli nie setki tzw. dzikich przejść przez tory. Są to miejsca, w których piesi nielegalnie przekraczają linie kolejowe, mimo braku wyznaczonego przejścia. Najczęściej stanowią skrót dla lokalnych mieszkańców osiedlonych niedaleko infrastruktury. Osoby notorycznie pokonujące tory w niedozwolonym miejscu wydeptują ścieżkę, sugerującą innym, że tędy prowadzi droga. W efekcie - nielegalne przekraczanie torowiska staje się w danym miejscu standardem. Warto wspomnieć, że wiadukty i mosty kolejowe także nie są miejscami wyznaczonymi do przekraczania torów, a często są wykorzystywane przez pieszych jako skróty.

Nie chodzi tutaj wyłącznie o łamanie prawa. Przede wszystkim pokonywanie torów w miejscach, gdzie jest to zabronione, jest skrajnie niebezpieczne. Pociągi jeżdżą dużo szybciej niż nam się wydaje. Dodatkowo nie są w stanie zatrzymać się „od tak”. Torowisko nie jest miejscem przystosowanym do uczęszczania przez pieszych: utknięcie nogi, potknięcie się, poślizgnięcie… nadjeżdżający pociąg… i koniec może być tragiczny – czytamy na stronie kampanii.

Co mówią liczby?

W lutym 2021 roku doszło do 25 wypadków z udziałem pieszych w miejscach niedozwolonych, z czego aż 20 to ofiary śmiertelne. Spotkanie pieszego z pociągiem kończy się bardzo często w najgorszy możliwy sposób. Od początku 2021 roku w miejscach niedozwolonych zginęło już 31 osób.

Kampania Bezpieczny Przejazd apelujemy o zachowanie bezpieczeństwa i przekraczanie torów tylko w miejscach do tego wyznaczonych. Osoby, które trafią na dzikie przejście mogą zgłosić je za pomocą [formularza] dostępnego na stronie kampanii.

Źródło tekstu: Bezpieczny-przejazd.pl/Serwis Kolejowy

Prezes Urzędu Transportu Kolejowego sprawdził, czy przewoźnicy towarowi przestrzegają przepisów dotyczących znajomości szlaku przez maszynistów. Nieprawidłowości w tym aspekcie pojawiają się szczególnie u mniejszych przewoźników. Na 7 skontrolowanych przedsiębiorców, problemów nie stwierdzono ich tylko u jednego. U innego przewoźnika było ich tak wiele, że wszczęte zostało postępowanie o cofnięcie certyfikatu bezpieczeństwa. Bez tego dokumentu nie jest możliwe uruchamianie pociągów na sieci kolejowej.

Prezes Urzędu Transportu Kolejowego przeprowadził działania nadzorcze wobec przewoźników towarowych. Skontrolowano przedsiębiorstwa, których udział w rynku jest relatywnie niewielki. Szczególny nacisk położono na jeden z kluczowych aspektów dotyczących bezpieczeństwa – znajomość przez maszynistów szlaków kolejowych, po których jeżdżą. Prowadzone przez nich pociągi towarowe kursują po tej samej infrastrukturze, na której każdego dnia uruchamiane są setki składów pasażerskich, a na ich pokładach podróżują tysiące osób. W przeciwieństwie do ruchu pasażerskiego, zamawiane dla pociągów towarowych trasy często nie są stałe, a wykonywane przewozy, szczególnie w przypadku małych przewoźników, nieregularne. Prawdopodobieństwo spotkania za nastawnikiem jazdy maszynisty, który nie zdobył bądź utracił znajomość danego odcinka linii kolejowej, jest wtedy większe.

Kwestia znajomości szlaku jest w procesie przewozowym jedną z najistotniejszych w kontekście bezpieczeństwa. Konsekwencje braku właściwego nadzoru nad tym aspektem działalności u jednego przewoźnika mogą rzutować na większe obszary systemu kolejowego” – podkreśla Prezes Urzędu Transportu Kolejowego dr inż. Ignacy Góra.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, maszynista powinien znać obsługiwane odcinki linii kolejowych, na których prowadzi pociąg. W wyniku prowadzonych do tej pory przez Prezesa UTK działań często okazywało się, że przewoźnicy nie sprawują dostatecznego nadzoru nad tym obszarem działalności. Taki stan rzeczy potwierdziły kolejne kontrole – prowadzone od września tego roku przez inspektorów UTK. Na siedmiu skontrolowanych przewoźników towarowych, tylko u jednego nie stwierdzono nieprawidłowości. Jak wynika z wniosków pokontrolnych – nadzór pozostałych podmiotów w tym zakresie jest niewystarczający. W skrajnych przypadkach dochodziło do świadomego zadysponowania do prowadzenia poszczególnych pociągów maszynistów bez znajomości szlaku.

Wszczęte zostały postępowania administracyjne, w wyniku których przewoźnicy muszą usunąć nieprawidłowości w wyznaczonym terminie lub zapłacić kary pieniężne. Przygotowano również wnioski do sądu o ukaranie osób, które dopuściły do wykonywania czynności związanych z prowadzeniem i bezpieczeństwem ruchu kolejowego pracowników nieposiadających do tego wymaganych kwalifikacji.

W przypadku jednego z przewoźników stwierdzone naruszenia były na tyle rażące, że w efekcie wszczęto postępowania administracyjne o cofnięcie certyfikatu bezpieczeństwa. Ponadto ustalenia w zakresie nieprzestrzegania czasu pracy przez maszynistów tego przewoźnika zostały przekazane Państwowej Inspekcji Pracy.

Z uwagi na wagę stwierdzonych naruszeń, kontrole w powyższym zakresie będą kontynuowane. Chodzi o to, aby weryfikacją nadzoru nad znajomością szlaku maszynistów objąć wszystkich przewoźników i docelowo wyeliminować tego rodzaju nieprawidłowości.

Źródło tekstu: UTK/Serwis Kolejowy

Kontakt

Redaktor naczelny
Mateusz Wójtowicz
naczelny@serwiskolejowy.pl
Ul. Dąbrowskiego 6
87 - 100 Toruń
magnifiercross
Napisz do nas! linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram