fbpx

Przywrócenie obsługi podróżnych, renowacja elewacji, wnętrz i otoczenia, a także poprawa komfortu oraz bezpieczeństwa – to priorytety zbliżającej się przebudowy dworca kolejowego w Dąbrowie Górniczej. PKP S.A. ogłosiły przetarg na modernizację obiektu.

Pochodzący z 1888 roku dworzec, na dawnym szlaku kolei warszawsko-wiedeńskiej, przejdzie prawdziwą metamorfozę z poszanowaniem dla jego historycznego charakteru. Co najważniejsze, na obiekcie zostanie przywrócona obsługa podróżnych. Wszystko to w ramach Programu Inwestycji Dworcowych na lata 2016-2023 z dofinansowaniem ze środków z budżetu państwa.

Podczas inwestycji renowację przejdzie elewacja dworca, a odtworzone na wzór historyczny stolarka okienna i drzwiowa oraz poszycie dachowe podkreślą zabytkowy charakter obiektu. Całość uzyskanego efektu estetycznego uwydatni nowa iluminacja budynku. 

Zmieni się także wnętrze dworca. Obsługa podróżnych będzie odbywać się w holu pełniącym jednocześnie funkcję ogrzewanej i klimatyzowanej poczekalni. Zostanie on wyposażony m.in. w nowe ławki, gabloty z rozkładami jazdy oraz elektroniczne tablice przyjazdów i odjazdów pociągów. W budynku znajdą się pomieszczenia kas biletowych, dwa lokale na wynajem, a w zachodnim skrzydle na dwóch kondygnacjach będą się mieścić powierzchnie przeznaczone dla samorządu. Resztę obiektu zajmą pomieszczenia techniczne oraz biura.

„Ogłoszenie przetargu na przebudowę zabytkowego dworca w Dąbrowie Górniczej to bardzo dobra wiadomość dla mieszkańców Zagłębia, którzy zyskają dostęp do bezpiecznej i komfortowej infrastruktury kolejowej w kolejnym mieście aglomeracji. Mam nadzieję, że zmodernizowany budynek dworca stanie się jedną z wizytówek miasta i pozwoli na obsługę jak największej liczby podróżnych. Wszystko to dzięki Programowi Inwestycji Dworcowych, w ramach którego polski rząd przeznaczy do 2023 r. prawie 2 mld zł na modernizację blisko 200 dworców” – powiedział Andrzej Bittel, sekretarz stanu, pełnomocnik rządu ds. przeciwdziałania wykluczeniu komunikacyjnemu.

Dzięki przebudowie dworzec zostanie dostosowany do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Przy głównym wejściu do obiektu zostanie wybudowana pochylnia, a w budynku i jego bezpośrednim otoczeniu powstaną ścieżki prowadzące dla osób niewidomych i niedowidzących. Wewnątrz dworca w części zachodniej zaprojektowano wykonanie windy.

Modernizacja dworca w Dąbrowie Górniczej to również inwestycja w ekologię i bezpieczeństwo. W budynku i jego otoczeniu zaprojektowano m.in. energooszczędne oświetlenie czy zbiorniki do magazynowania wody deszczowej. Ponadto planowane jest ocieplenie budynku od wewnątrz, ogrzewanie go z pomocą pomp ciepła, a także montaż stolarki okiennej i drzwiowej o niskim współczynniku przenikalności cieplnej. Za optymalizację zużycia energii elektrycznej, cieplnej i wody oraz pracę urządzeń i instalacji będzie odpowiadał system BMS (Building Management System).

Całkowicie zmieni się zagospodarowanie otoczenia dworca. Oprócz ułożenia nowej nawierzchni, po stronie wschodniej, powstanie 10 miejsc postojowych oraz wiata rowerowa. Ponadto uporządkowana zostanie zieleń, a w sąsiedztwie parkingu powstaną ogrody deszczowe suche o powierzchni 256 m kw., złożone z około 2500 roślin, takich jak kosaciec syberyjski, krwawnica pospolita czy mięta wodna. Ich głównym zadaniem będzie wstępne filtrowanie wody opadowej, a także stopniowe jej uwalnianie do gleby.

Otwarcie ofert w przetargu na wybór wykonawcy przebudowy dworca w Dąbrowie Górniczej zaplanowano na 24 sierpnia. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, roboty budowlane ruszą jeszcze w tym roku. Planowany termin zakończenia inwestycji zostanie podany po zakończeniu procedury przetargowej oraz podpisaniu umowy z wybranym w niej wykonawcą.

Źródło: PKP S.A./Serwis Kolejowy

Fundacja Polskich Kolei Wąskotorowych, odpowiedzialna za Kolej Wąskotorową Rogów – Rawa – Biała, prowadzi zbiórkę funduszy na odrestaurowanie zabytkowego, rumuńskiego wagonu motorowego MBxd2-215. Potrzebne jest wsparcie środowisk kolejarskich i pasjonatów!

Wagony motorowe MBxd2 były produkowane w stolicy Rumunii, Bukareszcie, w latach 1984-1986. Pojazdy budowano na potrzeby Polskich Kolei Państwowych, aby ratować będącą wówczas w bardzo trudnej sytuacji krajową kolej wąskotorową. W tym czasie rumuńskie zakłady produkcji taboru FAUR wytworzyły 32 egzemplarze pojazdu.Wraz z wagonami doczepnymi – oznaczonymi przez PKP serią Bxhpi – MBxd2 tworzyły spalinowy zespół trakcyjny FAUR A20D-P. Na przestrzeni kolejnych dziesięcioleci wiele egzemplarzy wagonu zostało zezłomowanych bądź sprzedanych do Rumunii i Czech.

W lipcu ubiegłego roku Fundacja Polskich Kolei Wąskotorowych zdecydowała się na zakup jednego z wagonów o oznaczeniu MBxd2-215, który należał do PKP. Od 1986 roku ten egzemplarz obsługiwał kursy do miejscowości Ozorków (woj. łódzkie), a w roku 1990 został odstawiony do naprawy, która jednak nigdy nie nastąpiła. Od tego czasu wagon pozostawał nieużywany i systematycznie ulegał degradacji. Fundacja pozyskała wagon z zamiarem odrestaurowania i przywrócenia mu dawnego blasku. Pojazd jest jednak w bardzo złym stanie: pozbawiony napędu i elementów wyposażenia. Jego odbudowa wymaga ogromnej determinacji i równie dużych środków finansowych. Koszty odbudowy w warsztacie mogą sięgnąć nawet miliona złotych, dlatego organizacja zdecydowała się na samodzielny remont.

Fundacja podkreśla, że to ostatnia szansa na uratowanie zabytkowego pojazdu.

„Nieliczne zachowane do dziś wagony tego typu są rozchwytywane, każda kolej chciałaby taki posiadać. Stąd nasza decyzja o zakupie i podjęciu próby jego odbudowy. W naszej ocenie to już chyba ostatnia szansa pozyskania takiego typu pojazdu. Stan naszego wagonu jest fatalny, jest on pozbawiony napędu i wyposażenia. Dlaczego chcemy zacząć od remontu akurat tego, a więc najmłodszego, wagonu motorowego w naszej kolekcji? Bo w obecnym stanie nie może on już dłużej oczekiwać takich prac, w odróżnieniu od pozostałych naszych wagonów motorowych. Praktycznie jest już niemal przygotowany do piaskowania będącego pierwszym etapem remontu każdego pojazdu. Ponadto liczymy, że doświadczenie zdobyte dzięki tej pracy pozwoli nam lepiej i sprawniej wykonać remont pozostałych naszych wagonów motorowych” – czytamy na stronie zbiórki.

Samodzielne przeprowadzenie renowacji pozwoli na znaczne obniżenie kosztów przedsięwzięcia, ale pochłonie dużo więcej wysiłku. W pierwszym etapie Fundacja chce wymienić poszycie pojazdu, gdyż oryginalna blacha jest całkowicie zniszczona przez rdzę. W dalszej kolejności wagon zyska zrekonstruowane szyby oraz oryginalne malowanie. Koszty materiałów mają zostać pokryte właśnie ze zrzutki. Oczywiście nie będzie to koniec renowacji. Fundacja planuje także m.in. rekonstrukcję napędu, sterowania, układu hamulcowego i wnętrza pojazdu, tak aby go uruchomić i przywrócić wygląd fabryczny. Pasjonaci kolei mogą pomóc także w zdobyciu silnika – chodzi o jednostkę wykorzystywaną w autobusach „Ikarus”.

Do tej pory udało się zdobyć już ponad połowę potrzebnej kwoty – do zakończenia zrzutki pozostało nieco ponad 9 tysięcy złotych. Inicjatywę można wesprzeć [tutaj]. Fundacja przygotowała upominki dla osób, które pomogą w remoncie pojazdu. Za wpłaty w wysokości kolejno 50, 150 i 300 złotych osoby wspierające otrzymają od fundacji odpowiednio: magnes z wizerunkiem wagonu, kubek z lokomotywami oraz model wagonu MBxd2-215 do samodzielnego złożenia. Serwis Kolejowy zachęca do pomocy w realizacji projektu!

Patryk Galarski

Poniżej zdjęcia z postępu prac nad renowacją wagonu.

Poddana renowacji ceglana elewacja wraz z detalami, poprawa komfortu podróżnych, w tym osób o ograniczonej sprawności ruchowej oraz wdrożenie proekologicznych rozwiązań – to tylko kilka z efektów zakończonej modernizacji dworca w Pszczółkach.

Pochodzący z 1908 roku dworzec odzyskał swoje historyczne piękno i został przystosowany do współczesnych standardów obsługi podróżnych. Budynek stacyjny w Pszczółkach to kolejny dworzec przebudowywany w ramach Programu Inwestycji Dworcowych na lata 2016-2023 z dofinansowaniem ze środków unijnych.

Prace budowlane w Pszczółkach rozpoczęły się jesienią 2019 roku. Od tego czasu dworzec przeszedł prawdziwą metamorfozę, oczywiście przy zachowaniu jego historycznego neogotyckiego charakteru. Renowacji została poddana elewacja wraz z detalami architektonicznymi. Podczas prac cegłę poddano zabiegom pielęgnacyjnym i konserwacyjnym oraz uzupełniono w niej ubytki. Na elewacji, od strony peronów, umiejscowiono cztery herby – województwa pomorskiego, powiatu gdańskiego oraz Gdańska i Pszczółek. Zostały one namalowane na płycie z blachy nierdzewnej. Ponadto odtworzono na wzór historycznej stolarkę okienną i drzwiową, a także wymieniono poszycie dachowe. Wykonano je z dachówek typu mnich – mniszka, które były niezwykle popularne w średniowieczu, stąd właśnie ich użycie na dachu neogotyckiego dworca w Pszczółkach. Całość uzyskanego podczas przebudowy efektu estetycznego podkreślono nową iluminacją nocną elewacji.

„Dworzec na stacji Pszczółki to kolejny dowód na skuteczność działania rządu i realizacji Programu Inwestycji Dworcowych. W tym roku takich wydarzeń jak to mamy bardzo dużo - a kolejne prace trwają i kolejne dobre informacje przed nami. Chcemy, aby kolej stawała się coraz bardziej komfortowa i przyjazna użytkownikom. Drogą do tego jest m.in. przebudowa i budowa dworców w całej Polsce” – podkreśla Andrzej Bittel, wiceminister infrastruktury.

„Dworzec w Pszczółkach to kolejny dowód na to, że Program Inwestycji Dworcowych na lata 2016-2023 nabiera tempa. Dzięki przebudowie pochodzący z początku XX wieku budynek stacyjny odzyskał historyczne piękno, a także został dostosowany do współczesnych standardów obsługi podróżnych. Jestem przekonany, że odnowiony dworzec będzie dobrze służył mieszkańcom Pszczółek” – zaznacza Maciej Małecki, sekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych.

„Pszczółki to pierwsza inwestycja w województwie pomorskim zakończona w ramach Programu Inwestycji Dworcowych na lata 2016-2023. Dworzec odzyskał swój historyczny blask i stał się obiektem dostosowanym do współczesnych standardów oraz ekologicznym i nowoczesnym. Mamy nadzieję, że będzie dobrze służył wszystkim klientom kolei, a w szczególności mieszkańcom” – mówi Ireneusz Maślany, członek zarządu PKP S.A.

„Kolejny projekt transportowy zasila listę zrealizowanych inwestycji dofinansowanych ze środków unijnych. Dzięki ponad 8 milionom złotych wsparcia z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko możemy cieszyć się wygodnym, dostosowanym do potrzeb osób niepełnosprawnych oraz zmodernizowanym w formule proekologicznej dworcem kolejowym w Pszczółkach” – podkreśla Joanna Lech, dyrektor CUPT.

Przebudowa dworca objęła również jego wnętrze. Na parterze zaprojektowano przestrzeń obsługi podróżnych, czyli pomieszczenia kas biletowych, toalet oraz hol – poczekalnię. Podróżni znajdą w nim ławki, gabloty na rozkładem jazdy, elektroniczne tablice odjazdów i przyjazdów pociągów oraz nowy system informacji głosowej. Ciekawostką w tej przestrzeni jest pozostawienie oryginalnych łuków między kolumnami oraz posadzki ceramicznej wykonanej z bardzo drobnych, głównie niebieskich, ale i białych elementów, w którą wkomponowano ścieżki dotykowe dla osób niedowidzących lub niewidomych.

Usprawnień dla osób o ograniczonej sprawności ruchowej jest więcej. Wśród nich znalazły się m.in. mapy dotykowe z planem dworca, tabliczki w alfabecie Braille’a, toalety specjalnie przystosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami oraz dla opiekunów z dziećmi. Co niezwykle istotne, wyeliminowano również bariery architektoniczne, takie jak wysokie progi czy zbyt wąskie drzwi oraz zamontowano nową windę. Natomiast od strony peronów przebudowano rampę, umożliwiając tym samym dostęp do holu dworca dla osób na wózkach oraz dla rodziców z małymi dziećmi.

Przebudowa dworca w Pszczółkach sprawiła, że budynek stał się też bardziej ekologiczny. Zamontowano w nim energooszczędne oświetlenie wraz z automatyką sterującą, ograniczając tym samym zużycie energii elektrycznej. Z kolei straty ciepła zredukowano poprzez docieplenie budynku od wewnątrz, a także montaż w nim stolarki okiennej i drzwiowej o niskim stopniu przenikalności cieplnej. Bardzo ważnym elementem sprawującym kontrolę nad optymalizacją zużycia energii elektrycznej, cieplnej i wody jest system BMS (Building Management System) nadzorujący pracę instalacji i urządzeń na dworcu. Integruje on również nowoczesne systemy zapewniające bezpieczeństwo podróżnym i budynkowi: monitoringu, kontroli dostępu, sygnalizacji włamania i napadu, a także przeciwpożarowe.

Przebudowa dworca w Pszczółkach objęła również jego bezpośrednie otoczenie. Wykonano nowe nawierzchnie, uporządkowano tereny zielone, a także zamontowano elementy małej architektury takie jak ławki,  kosze czy oświetlenie terenu. Wzdłuż ulicy zlokalizowano cztery zatoczki postojowe dla samochodów, a na placyku po południowo-wschodniej stronie budynku miejsca parkingowe dla osób z niepełnosprawnościami. Natomiast wzdłuż północno-zachodniej elewacji zamontowane zostały stojaki rowerowe wraz z wiatą dla jednośladów.

Przebudowa dworca w Pszczółkach była współfinansowana ze środków unijnych w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Jej łączny koszt to nieco ponad 12 mln złotych brutto. Wykonawcą prac budowlanych była firma KAMARO Sp. z o.o., a dokumentację projektową opracowała pracownia AllPlan Sp. z o.o.

Źródło tekstu: Pkp.pl/Serwis Kolejowy

26 lutego w Biuletynie Informacji Publicznej Urzędu Miasta Torunia pojawiło się zapytanie ofertowe na rozbiórkę budynku dworca Toruń Północny, wczoraj zostało jednak unieważnione

O zamiarze wyburzenia zabytkowego dworca pisaliśmy [tutaj]. W zapytaniu ofertowym miasto podało, że budynek jest „zrujnowany, niezamieszkały i nienadający się do dalszego użytkowania”. Firmy miały składać oferty do 8 marca, a obiekt miał zostać rozebrany w ciągu czterech miesięcy od przekazania wykonawcy placu budowy. Władze Torunia unieważniły jednak zapytanie.

„Wydział Inwestycji i Remontów Urzędu Miasta Torunia unieważnia zapytanie ofertowe na rozbiórkę budynku dawnego dworca kolejowego Toruń Północny zlokalizowanego przy ul. Szosa Chełmińska 178A” – czytamy w dokumencie zamieszczonym w BIP toruńskiego urzędu miasta.

Na razie nie wiadomo, dlaczego władze miasta unieważniły zapytanie ofertowe i jaki będzie dalszy los obiektu. Jeszcze w czerwcu 2019 roku prezydent Torunia Michał Zaleski zapowiadał, że dworzec może zostać zaadaptowany „na cele administracyjne, a także te związane z potrzebami seniorów i organizacji pozarządowych”. Unieważnienie może oznaczać powrót do planów wyremontowania obiektu. Miasto nie zajęło dotąd stanowiska w sprawie.

pg

Władze powiatu przeworskiego podjęły działania na rzecz remontu zabytkowej lokomotywy Lxd2. Koszt operacji oszacowano na ponad milion złotych ­– podaje portal Radia Rzeszów.

Przedstawiciele przeworskiego samorządu poinformowali, że po zakończeniu remontu maszyna mogłaby kursować na trasie Przeworskiej Kolejki Wąskotorowej Przeworsk – Dynów. Pieniądze na ten cel mają zostać pozyskane ze środków publicznych. Odpowiednie wnioski trafiły już do resortu kultury oraz urzędu marszałkowskiego.

W 2019 rozpoczął się remont infrastruktury wchodzącej w skład Przeworskiej Kolejki Wąskotorowej. W lutym tego roku zakończyły się prace konserwatorskie i budowlane przy zabytkowym budynku Lokomotywowni i Hali Napraw w Przeworsku. Władzom powiatu zależy także na wyremontowaniu lokomotywy.

„Wąskotorówka była sporą atrakcją turystyczną regionu. Teraz trwają prace modernizacyjne sprzętu i torowiska. Starostwo przeworskie wystąpiło o dotację na remont lokomotywy do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego z wnioskiem o dotację w wysokości ponad 640 tys. zł. Jest też wniosek o dofinansowanie do Urzędu Marszałkowskiego” – poinformował starosta przeworski Bogusław Urban, cytowany na stronie Radia Rzeszów.

Wąskotorowa linia kolejowa Przeworsk – Dynów została oddana do użytku na potrzeby obsługi Cukrowni w Przeworsku. Regularny ruch pasażerski na trasie zawieszono w 1986 roku, a w 1991 kolejka wraz z tunelem w Szklarach została wpisana do rejestru zabytków.

W późniejszych latach linia funkcjonowała jako atrakcja turystyczna. W 2009 roku jej działalność miała zostać wstrzymana. Wówczas powstało Stowarzyszenie Miłośników Przeworskiej Kolei Dojazdowej, które podjęło skuteczne działania na rzecz utrzymania ruchu turystycznego. Właścicielami kolejki są powiaty przeworski i rzeszowski.

pg

Podczas podróży po Polsce często można trafić na pozostałości po dawnych obiektach związanych z transportem kolejowym. W wielu przypadkach to cenne zabytki, które bez odpowiedniej konserwacji niszczeją. W naszym kraju są jednak osoby, którym ich los nie jest obojętny. Rozmawiamy z Tomaszem Stochmalem – pisarzem, miłośnikiem podróży, opiekunem zabytków oraz autorem przewodnika po zapomnianych liniach kolejowych Kujawsko-Pomorskiego.

Serwis Kolejowy: Jak zaczęła się Pana przygoda z koleją?

Tomasz Stochmal: Kolej jest obecna w moim życiu praktycznie od urodzenia, za sprawą taty – dyżurnego ruchu, a następnie zawiadowcy stacji, naczelnika i dyrektora kolejnych, coraz to większych kolejowych jednostek. Dzięki temu miałem styczność z koleją, jej organizacją, techniką i, oczywiście, samymi pociągami jako częsty pasażer. Od prawie 16 lat sam pracuję w kolejnictwie, mam więc nieustanny kontakt z tą branżą usługową. Obserwuję, jak wielkie przeobrażenia przeszła i przechodzi nadal, rozwijając coraz to nowsze i skuteczniejsze narzędzia zarządzające, i jak próbuje dostosować się do zmieniających się warunków społeczno-gospodarczych.

SK: Co zainspirowało Pana do stworzenia przewodnika po zapomnianych liniach kolejowych w woj. kujawsko-pomorskim? Co jest w nich wyjątkowego?

TS: Odpowiadając na to pytanie muszę cofnąć się w czasie do roku 2011. Wtedy to, w maju, uruchomiłem bloga stotom.pl, na którym prezentowałem i opisywałem zabytki, zwłaszcza mało znane, a nawet zapomniane – wieże ciśnień, wiatraki, mosty i wiele innych. Początkowo obszar moich zainteresowań dotyczył głównie województwa kujawsko-pomorskiego, z czasem każdy wyjazd – urlopowy, służbowy czy zorganizowany specjalnie pod kątem zbierania materiału fotograficznego do bloga, owocował licznymi fotografiami, także tych bardziej znanych zabytków. W 2015 roku Wydawnictwo CM zaproponowało mi napisanie przewodnika z serii [„Zapomniane Miejsca”] po województwie kujawsko-pomorskim. Opisałem w nim 124 zapomniane i opuszczone miejsca – zrujnowane pałace, dworki, budynki fabryczne, cmentarze, kościoły itd. Wśród opisanych obiektów znalazły się także niektóre dworce kolejowe – zamieszkane lub nie, najczęściej przy nieczynnych lub zlikwidowanych liniach kolejowych. Ten przewodnik oraz kolejne podróże po naszym województwie w poszukiwaniu zapomnianych miejsc do wspomnianego bloga (dziś pod adresem www.podrozezmataszkami.pl) zainspirowały mnie do napisania przewodnika, który poprowadziłby zwiedzających po zapomnianych liniach województwa kujawsko-pomorskiego.

SK: Co jest w nich wyjątkowego?

TS: Ano to, że jeszcze kilkanaście, kilkadziesiąt lat temu jeździły po nich pociągi, przewożono towary, podróżowali nimi pasażerowie korzystający z poczekalni czy kas biletowych na nieczynnych dziś dworcach, o stacje dbali zawiadowcy. Oczywiście, z punktu widzenia atrakcyjności danej linii – jej położenia, okolicy, krajobrazu, zachwycających obiektów inżynieryjnych czy historii – to rzecz jasna, że jedne linie są mniej, a inne bardziej ciekawe, jednak sam fakt, że one były, że służyły ludziom, że stanowiły okno na świat i niesłychanie ważny element rozwijającego się świata i techniki sprawia, że wszystkie są wyjątkowe.

SK: Jak długo powstawał przewodnik i w jaki sposób zdobywał Pan potrzebne informacje?

TS: Przewodnik powstawał kilkanaście miesięcy. Oczywiście, samo pisanie to część tego procesu, inną, bardzo ważną było zbieranie odpowiedniego materiału. W tym przypadku chodzi nie tylko o poszukiwanie odpowiedniej literatury, zresztą dość ubogiej, ale także o dokładne przejrzenie zawartości internetu pod kątem opisywanych w przewodniku linii kolejowych, ze zwróceniem uwagi na wartość znalezionych informacji i danych. Chodzi także o odwiedzenie wszystkich opisywanych miejsc w całym naszym województwie. Podczas kilku intensywnych wycieczek, wyjazdów samochodem, dotarłem do 166 stacji, przystanków i ładowni, 67 mostów i wiaduktów. Starałem się odnaleźć i sfotografować każdy budynek, każdy ciekawy element lokalnej infrastruktury kolejowej (np. bramkę skrajniową), przywożąc za każdym razem setki zdjęć, z których następnie do samego przewodnika wybrałem blisko 700.

SK: Jakie kolejowe zabytki w Kujawsko-Pomorskim zalicza Pan do najciekawszych?

TS: Do tych najbardziej spektakularnych, a nieczynnych i zapomnianych należy na pewno dawna stacja węzłowa Pruszcz Bagienica, na skrzyżowaniu nieczynnej linii 241 Tuchola – Koronowo oraz rozebranej prawie w całości linii 240 Świecie nad Wisłą – Złotów (pozostał jedynie krótki odcinek łączący Świecie Przechowo z Terespolem Pomorskim). We wsi Pruszcz w powiecie tucholskim powstała ponad 100 lat temu stacja, na której znajdziemy właściwie wszystkie najważniejsze (ale wiele innych) elementy kolejowej infrastruktury: dworzec, nastawnię, parowozownię z obrotnicą, wieżę ciśnień, domy kolejarzy z zabudowaniami gospodarczymi, semafory kształtowe – a wszystko to zamknięte z obu stron wiaduktami.

Jeśli chodzi o obiekty inżynieryjne, to na pewno koniecznie trzeba zobaczyć most, a zarazem wiadukt nad DK25 w Buszkowie koło Koronowa – ceglany obiekt o wysokości 30 metrów i łącznej długości 105 metrów, zbudowany z kamienia i cegły.

Mnóstwo obiektów inżynieryjnych znajdziemy też na linii 239 Mogilno – Orchowo, która powstała jako linia bezkolizyjna z drogami kołowymi.

Koniecznie trzeba też zwrócić uwagę na dworce kolejowe, niektóre podobne do siebie, budowane według zestandaryzowanych projektów, inne – różniące się znacznie, ale zazwyczaj będące w złym lub bardzo złym stanie. Na ich tle wyróżniają się m.in. dwa – w Szarnosiu (linia 232 Jabłonowo Pomorskie – Prabuty) oraz w Płutowie (linia 246 Toruń Wschodni – Chełmno), które znajdują się w rękach prywatnych i są zagospodarowanymi oraz zadbanymi zabytkami.

SK: Które z tych obiektów potrzebują konserwacji i powinny otrzymać wsparcie władz wojewódzkich?

TS: Tak naprawdę, to konserwacji i niezbędnych remontów potrzebują niemal wszystkie obiekty opisane w przewodniku; jedne mniej, inne bardziej. Mam tu na myśli głównie te, przy których pociągów nie zobaczymy już w ogóle lub zobaczymy może za jakiś czas. Kilka opisanych obiektów (np. dworzec w Mogilnie) znajduje się także przy czynnych liniach i jest w dobrym stanie. Niestety, prawdopodobnie większość z opisanych obiektów w złym stanie należy do PKP i to po stronie tej spółki leży obowiązek ich należytego utrzymania. Rozmawiałem z niektórymi mieszkańcami dworców, którzy muszą opłacać czynsz, ale nie mogą doczekać się remontów np. sypiącego się dachu. Część z obiektów jest w ogóle zamknięta i, niestety, najczęściej źle zabezpieczona, co prowadzi do dewastacji ich wnętrz. A z zewnątrz budynki, które nie są remontowane, konserwowane, niszczone są przez naturę. A to przecież są zabytki, nawet jeśli nie są wpisane do stosownego rejestru. Konserwacji potrzebują też nadal istniejące linie (np. 241 Tuchola – Koronowo, 239 Mogilno – Orchowo), które pozostawione bez właściwego nadzoru zarządcy ulegają destrukcji, wspomaganej przez amatorów złomu.

SK: Który z obiektów opisanych w przewodniku robi na Panu największe wrażenie i dlaczego?

TS: Wrażenie robią na mnie zwłaszcza obiekty, o których wspomniałem wcześniej (m.in. stacja Pruszcz Bagienica), ale znaczenie mają dla mnie wszystkie – jako nasze dziedzictwo techniki. Swoje odczucia opisałbym raczej jako wielki smutek i frustrację spowodowane tym, co stało się, czy co zrobiono z opisanymi przeze mnie liniami kolejowymi. Zdaję sobie sprawę, że utrzymanie wszystkich z nich mijałoby się dziś z celem – czy to gospodarczym, czy społecznym, ale wiele powinno istnieć nadal, by stanowić przystępną, ekologiczną alternatywę transportu zbiorowego, zwłaszcza dla miast powiatowych, które zostały przez decyzje o likwidacji linii pozbawione tego środka transportu (Golub-Dobrzyń, Żnin, Świecie, Chełmno). Inna sprawa to zarządzanie kolejowym majątkiem – infrastrukturą, budynkami, dworcami – które prowadzi do ich destrukcji.

SK: Przewodnik został wydany własnym nakładem, dlaczego zdecydował się Pan na taki ruch?

TS: Przede wszystkim właściwie od samego początku, kiedy zakiełkował pomysł napisania tego przewodnika, miałem w głowie jego ogólny obraz. Jednym z najważniejszych elementów składowych były i są zdjęcia – kolorowe, wplecione w tekst. Myślę, że to podstawa takiego wydawnictwa, pomoc, z którą znacznie łatwiej znaleźć poszczególne obiekty, miejsca, budynki w terenie. Poza tym przewodnik ten może pełnić rolę albumu i dokumentu, jak w danym czasie wyglądały niektóre miejsca, a te mogą się zmieniać, niestety najczęściej na gorsze. Od początku do końca miałem więc wpływ na treść i wygląd przewodnika. Stąd decyzja o wydaniu we własnym wydawnictwie, w którym wydaję m.in. także przygodowe książki dla dzieci z [serii „Mataszkowie”]. Pierwszy nakład przewodnika rozszedł się co do egzemplarza, a zapytania o możliwość zakupu skłoniły mnie do zamówienia dodruku, który obecnie sprzedaje się jak „ciepłe bułeczki”.

Rozmawiał Patryk Galarski

Przewodnik po zapomnianych liniach kolejowych w województwie kujawsko-pomorskim można zamówić [tutaj].

Tomasz Stochmal

Patryk Galarski

Kontakt

Redaktor naczelny
Mateusz Wójtowicz
naczelny@serwiskolejowy.pl
Ul. Dąbrowskiego 6
87 - 100 Toruń
magnifiercross
Napisz do nas! linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram