fbpx

Ruszyła internetowa petycja wspierająca akcję #WybieramZbiorKom zainicjowaną przez Stowarzyszenie Wykluczenie Transportowe. Celem kampanii jest przekonanie społeczeństwa, aby powróciło do środków transportu zbiorowego: autobusów, pociągów czy tramwajów.

Sytuacja związana z pandemią koronawirusa doprowadziła do znacznych spadków w przewozach pasażerskich i drastycznie zmniejszyła wpływy przewoźników ze sprzedaży biletów. Stowarzyszenie Wykluczenie Transportowe powołuje się na badania naukowe, które dowodzą, że przy zachowaniu podstawowych zasad bezpieczeństwa, ryzyko zakażenia w środkach transportu zbiorowego jest bardzo niskie.

Inicjatywa #WybieramZbiorKom ma na celu odbudowanie wizerunku transportu publicznego w oczach społeczeństwa. Na stronie akcji czytamy, że apel jest skierowany do wszystkich pasażerów, miłośników komunikacji zbiorowej, instytucji centralnych i samorządowych, organizatorów przewozów, przewoźników i operatorów. Pełną treść apelu i petycję do podpisania można znaleźć [tutaj].

Do poparcia inicjatywy zachęca Iwona Budych, prezes Stowarzyszenia Wykluczenie Transportowe.

„Celem naszej kampanii jest uświadomienie potencjalnych podróżnych, że obecnie podróżowanie transportem zbiorowym jest - i również było - bezpieczne. Dlatego, aby dotrzeć do jak największego grona odbiorców, oprócz różnego rodzaju akcji promujących transport zbiorowy zdecydowaliśmy się również na utworzenie petycji, która przekazana zostanie wraz z podpisami decydentom. W petycji apelujemy i wskazujemy potrzebę stworzenia konkretnego katalogu zachęt, aby potencjalny pasażer wybrał ponownie autobus, pociąg czy tramwaj. Cieszy nas fakt, że w pierwszym tygodniu kampanii podpisało ją bardzo wiele osób. Podpisy będą zbierane jeszcze przez miesiąc. To ważna społeczna kampania, która zwraca uwagę również na problem wykluczenia transportowego w Polsce” – mówi Serwisowi Kolejowemu Iwona Budych.

Kampania społeczna #WybieramZbiorKom została zainaugurowana 15 czerwca w Sejmie RP. W wydarzeniu wzięli udział m.in. prezes Stowarzyszenia Wykluczenie Transportowe Iwona Budych, wiceminister infrastruktury Marcin Horała oraz posłowie reprezentujący różne środowiska polityczne. [czytaj więcej]

pg

Stowarzyszenie „Moje Ząbki” to organizacja społeczna aktywnie działająca na rzecz rozwoju społeczeństwa obywatelskiego w podwarszawskich Ząbkach. Jej członkowie realizują obecnie inicjatywę stworzenia Kolejowego Placu Zabaw. O projekcie rozmawiamy z prezesem Stowarzyszenia Mariuszem Rogowskim.

Serwis Kolejowy: Skąd pomysł zbudowania Kolejowego Placu Zabaw i jaki jest główny cel tego projektu?

Mariusz Rogowski: Idea projektu jest związana z planowaną budową kolei dużych prędkości z Warszawy Wschodniej do Białegostoku, która ma przebiegać przez Ząbki. Dla naszego miasta oznacza to powstanie dodatkowych dwóch torów, po których pociągi będą poruszać się ze znacznie większą prędkością niż do tej pory. Nowe rzeczy zawsze wymagają nowego podejścia. Doszliśmy do wniosku, że już teraz musimy lokalnie poruszyć temat bezpieczeństwa w obrębie infrastruktury kolejowej. Jako rodzice wzięliśmy pod uwagę, że kształtowanie odpowiedzialnych zachowań trzeba rozpocząć jak najwcześniej. Uznaliśmy, że dzieci, bez względu na wiek, najlepiej uczą się przez zabawę. Tak zrodził się pomysł stworzenia Kolejowego Placu Zabaw – miejsca gdzie będą mogły edukować się przez zabawę, budować więzi społeczne, prowadzić rozmowy o bezpieczeństwie i kulturze na dworcach oraz o każdym miejscu, gdzie występuje infrastruktura kolejowa. Chcemy, aby wszyscy zobaczyli tam kolej, jakiej na co dzień nie znają wraz ze zdjęciami i przedmiotami związanymi z tą tematyką. Pragniemy, żeby to miejsce żyło, by dzisiejsi młodzi ludzie mogli kiedyś powiedzieć, że o polskiej kolei dowiedzieli się właśnie tutaj. Być może dzieci, które będą się bawiły na Kolejowym Placu w Ząbkach, kiedyś same zapragną zostać kolejarzami.

SK: Gdzie dokładnie zostanie zlokalizowany plac i dlaczego akurat tam?

MR: Plac powstaje przy ul. Bukowej w Ząbkach. Jest to duża działka, którą wydzierżawiliśmy od Urzędu Miasta. Wokół niej znajduje się osiedle domów jednorodzinnych, a w pobliżu spore osiedle, na którym mieszka dużo rodzin z małymi dziećmi. Przed przystąpieniem do projektu rozmawialiśmy z okolicznymi mieszkańcami, którzy są bardzo zadowoleni, że Kolejowy Plac Zabaw powstanie właśnie „u nich”. Mamy nadzieję, że o naszej inicjatywie usłyszy cała Polska, a inne miasta zdecydują się na tego typu inwestycje u siebie. Synergia między miejscem a jego otoczeniem jest bardzo ważna, my znaleźliśmy wspaniałe miejsce ze wspaniałymi ludźmi dokoła, którzy już dziś deklarują, że będą opiekować się placem.

SK: Na jakim etapie jest realizacja projektu?

MR: Inicjatywa budowy Kolejowego Placu Zabaw została objęta Honorowym Patronatem Prezesa Urzędu Transportu Kolejowego – to wyróżnienie bardzo nas cieszy. W połowie listopada tego roku teren pod inwestycję został oczyszczony, wyrównany i ogrodzony. W tych czynnościach pomogli nam mieszkańcy – ich odzew przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania. Członkowie lokalnej społeczności stawili się z taczkami, łopatami, grabiami i błyskawicznie wykonali zadanie – na tych ludzi można liczyć. Mamy już pierwsze nasadzenia. To krzewy i drzewa przekazane przez okolicznych mieszkańców. Następne, większe czekają na przesadzenie wiosną przyszłego roku; w tym – zakupimy jeszcze kilka zabawek. Chcemy stworzyć miejsce pełne dobrych wzorców, które będzie przykładem tego, jak można uczyć o życiu na kolei i przy kolei.

SK: Co będzie znajdowało się na placu?

MR: Na placu będą zabawki nawiązujące do tematyki kolejowej: lokomotywy, wagony i budynek mający być dworcem kolejowym. Będą też huśtawki, równoważnie przypominające pociąg, urządzenia dla większych dzieci, a także siłownia dla dorosłych. Chcemy, aby rodzice, którzy przyjdą na plac z dziećmi, również mogli spędzić czas aktywnie. Planujemy też postawić na tym terenie nieduży wagon kolejowy, w którym będą odbywały się różnego rodzaju spotkania, prelekcje i wystawy dotyczące szeroko rozumianej tematyki kolejowej. Mocny akcent postawimy na kwestie bezpieczeństwa w obrębie infrastruktury.

SK: Ile będzie kosztował projekt? Skąd będą pochodziły środki na jego realizację i kiedy zostanie oddany do użytku?

MR: Mamy kilka projektów Kolejowego Placu Zabaw. To, który zrealizujemy, zależy od tego, ile środków pozyskamy. Zdobyliśmy już pierwsze wsparcie finansowe od Fundacji Grupy PKP, dlatego mogliśmy rozpocząć prace w terenie. Jednak w dalszym ciągu poszukujemy sponsorów i darczyńców, którzy dołożą kolejne cegiełki do realizacji tego przedsięwzięcia. Zapraszamy do wsparcia naszej inicjatywy wszystkie firmy związane z koleją: przewoźników, dostawców i producentów sprzętów, a także urzędy i instytucje nadzorujące rozwój polskiej kolei. Chcemy, aby Kolejowy Plac Zabaw został otwarty wiosną 2021 roku. Liczymy na wsparcie. Sponsorom udostępnimy powierzchnię reklamową oraz miejsce, w którym będą mogli pokazywać swoją pracę. Jesteśmy otwarci na współpracę, zapraszamy do kontaktu i na [stronę internetową] Stowarzyszenia.

Rozmawiał Patryk Galarski

Patryk Galarski

Od 13 grudnia obowiązuje nowy roczny rozkład jazdy. Niestety, na jego wygląd wciąż spory wpływ ma trwająca od marca tego roku pandemia. Niemniej jednak roczny rozkład wnosi sporo zmian. W zależności od regionów są one pozytywne lub negatywne.

Jedną z największych zmian od 13 grudnia jest powrót pociągów na trasę Kraków-Katowice. Przez dobrych kilka lat ruch dalekobieżny na tym odcinku praktycznie nie istniał. Przedłużająca się wciąż modernizacja powodowała, że konieczne było tworzenie dwóch oddzielnych połączeń dla Krakowa (przez Częstochowę) i Katowic. Obecnie nie ma już konieczności uruchamiania oddzielnych wagonów dla Górnego Śląska oraz Krakowa.

Kolejną istotną zmianą, zwłaszcza dla ruchu transgranicznego, jest powrót po 6 latach połączenia EC WAWEL relacji Kraków Główny – Berlin Hauptbahnhof (ostatni pociąg odjechał z Wrocławia Gł. Do Berlina 12 grudnia 2014 roku). Przez te kilka lat, Stowarzyszenie Polsko-Niemiecka Kolej Pasażerska podejmowało wiele działań i starań, aby wspomniane połączenie zostało wpisane do rozkładu jazdy jak najszybciej.

To ważne, aby Polska posiadała dobrą ofertę połączeń międzynarodowych. Nie możemy zapominać, że pasażerowie podróżują nie tylko po kraju. Siatka połączeń powinna być rozszerzana w miarę możliwości o kolejne połączenia transgraniczne” – podsumowuje Iwona Budych, prezes Stowarzyszenia Wykluczenie Transportowe.

Wiele zyskał również Górny Śląsk, który oczywiście miał połączenia np. w kierunku Szczecina, ale nie był włączony w trasy takie jak Przemyśl-Szczecin czy Kraków-Gdynia. Szczególnie ciekawymi połączeniami mogą tu być: IC Chełmoński (Kraków-Świnoujście) czy IC Malczewski (Kraków-Kołobrzeg).

Ważną zmianą jest również znaczne ułatwienie podróżowania na trasie Rzeszów-Lublin, z dwóch powodów: zwiększenia liczby pociągów IC oraz zelektryfikowaniem linii kolejowej. Możliwość wykorzystania lokomotywy elektrycznej skróciła czas podróży. Do pociągów wykorzystujących tę linię można zaliczyć: TLK Górski, TLK Roztocze i IC Hetman. Lublin z kolei uzyskał więcej pociągów wykorzystując nowoczesny tabor, w tym więcej jednostek EZT Pesa Dart oraz wagonów przedziałowych i bezprzedziałowych produkcji FPS i Pesa.

Również Podkarpacie zyskało dodatkowe połączenia dalekobieżne na trasie Kraków-Zagórz. Zapewni to skomunikowanie Bieszczad, Jasła, Tarnowa z Krakowem.

Niezwykle cieszy fakt, że od nowego rozkładu jazdy również Bieszczady zyskają możliwość bezpośredniego skomunikowania z ważnym węzłem, jakim jest Kraków, skąd możliwa będzie jazda w wielu różnych kierunkach” – dodaje Iwona Budych.

Należy też podkreślić, że nie wszystkie planowane połączenia udało się uruchomić pierwszego dnia obowiązywania nowego rozkładu jazdy. Pociągom PKP Intercity nie udało się m.in. dojechać do Nysy, Świdnicy, Płocka czy Hajnówki. O ile pociągi do Hajnówki i Czeremchy są planowane w ściśle określonych terminach, to jednak brak połączeń do pozostałych miast wynika już raczej z różnych innych problemów, które pojawiły się w ostatnim czasie. Zaburzyły one plany uruchomienia takich pociągów jak: TLK Sudety (Kraków–Jelenia Góra), TLK Kormoran (kursuje tylko na odcinku Olsztyn–Katowice, zamiast Olsztyn–Polanica-Zdrój) i TLK Chemik (Płock–Katowice). Ważne, aby sytuacja ta nie trwała długo, a mieszkańcy miast, które uzyskają pociągi, wciąż byli zachęceni do tego, aby podróżować koleją, gdy tylko będzie taka możliwość.

Drugą istotną kwestią jest konieczność uruchamiania pociągów regionalnych w woj. kujawsko-pomorskim. Przyszłość kolei regionalnej w tym województwie stanęła pod dużym znakiem zapytania. W obliczu trwającej pandemii i tymczasowego zmniejszenia popytu pojawiało się zagrożenie trwałego wyraźnego ograniczenia kolejowych połączeń pasażerskich. Należy jednak zauważyć, że potoki pasażerskie dzielą się na codzienne (stałe) i okresowe/sezonowe/weekendowe/turystyczne (niestałe). Jeżeli oferta miałaby być ograniczana, to oszczędności należałoby szukać nie w potokach stałych, a niestałych. Codzienne dojazdy w celu załatwienia spraw nawet w trakcie pandemii występują. Konieczne jest zapewnienie połączeń na trasach zapewniających potoki stałe oraz rozważenie uruchomienia połączeń okresowych. Stowarzyszenie Wykluczenie Transportowe apelowało do władz województwa o podjęcie działań mających na celu ograniczenie zjawiska wykluczenia transportowego, które zostało znacznie rozszerzone w tym regionie od dnia 13 grudnia w związku z chociażby podpisaniem umowy z PolRegio, które w ciągu roku pokona o 1,3 mln km mniej niż w poprzednich latach. Decyzja Zarządu Województwa Kujawsko-Pomorskiego oznacza zlikwidowanie kilkudziesięciu połączeń w województwie.

Stowarzyszenie Wykluczenie Transportowe jeszcze przed wejściem w życie rocznego rozkładu jazdy apelowało o podjęcie odpowiednich działań, które doprowadzą do wypracowania kompromisu pomiędzy Zarządem Województwa Kujawsko-Pomorskiego i Przewoźnikami, tak aby nie doszło do likwidacji wielu połączeń kolejowych. Niestety, finalnie całkowicie zrezygnowano z ruchu na linii Włocławek-Kutno oraz Laskowice Pomorskie-Smętowo. A podpisane umowy są niekorzystne dla pasażerów z całego województwa. W opinii publicznej krąży stwierdzenie, iż „Ostre Cięcie” dotknęło mieszkańców Kujawsko-Pomorskiego” – podsumowuje Iwona Budych.

Źródło tekstu: Stowarzyszenie Wykluczenie Transportowe/Serwis Kolejowy

Koncern Alstom został członkiem Stowarzyszenia Kolei Dużych Prędkości w Stanach Zjednoczonych (USHSR) i będzie wspierał rozwój sektora kolejowego – informuje brytyjski portal Railway-News.

Amerykańskie organizacje kolejowe i firmy takie jak Alstom liczą, że prezydent-elekt Joe Biden stworzy dobre warunki dla rozwoju sektora kolejowego w USA. Podkreślają, iż polityk wiele razy wypowiadał się pozytywnie o państwowej kolei wskazując, że uczyniłby ją „najczystszą, najbezpieczniejszą i najszybszą na świecie”. Przedsiębiorcy i organizacje mają nadzieję, że pod rządami nowej administracji uda się uruchomić publiczne środki na realizację planu rozwoju szybkiej kolei i zwiększyć zatrudnienie w sektorze.

Jesteśmy dumni witając firmę Alstom jako globalnego, elitarnego członka. Alstom od dawna wspiera misję wprowadzenia kolei dużych prędkości do Ameryki po latach sukcesów we Francji i wielu innych krajach. Firma nieustannie pracuje nad rozwojem technologii kolei dużych prędkości, czyniąc pociągi coraz szybszymi, lżejszymi, bardziej energooszczędnymi, bezpiecznymi i wygodnymi. Alstom ma już doświadczenie i udział w amerykańskim rynku kolei. Cieszy to zwłaszcza teraz, gdy szybka kolej ma się rozwinąć pod rządami nowego prezydenta USA” – wskazał szef USHSR Andy Kunz, cytowany przez Railway-News.

Do obsługi kolei dużych prędkości Alstom oferuje pojazdy z platformy Avelia. W jej skład wchodzą pociągi: Avelia Pendolino, Avelia Euroduplex, the Avelia Liberty i Avelia AGV. Amerykański przewoźnik Amtrak zamówił dotąd 28 maszyn Alstomu. Będą one kursowały na trasach w korytarzu północno-wschodnim. Dwa pierwsze pociągi przechodzą testy, reszta jest w produkcji.

pg

Stowarzyszenie Ekspertów i Menedżerów Transportu Szynowego opublikowało na swojej stronie internetowej list, który przesłało do Sekretarza Stanu w Ministerstwie Infrastruktury Andrzeja Bittela. Pismo zawiera opinię ekspertów na temat dokumentu „Kierunki rozwoju transportu intermodalnego do 2030 r. z perspektywą do 2040 r.”.

[Projekt], do którego odniosło się stowarzyszenie, opublikowany został przez ministerstwo w październiku br. i obecnie znajduje się w fazie konsultacji społecznych. Jak podkreśla resort, jego celem jest „identyfikacja działań zmierzających do rozwoju transportu intermodalnego i uwzględnianie potrzeb w tym zakresie w ramach przyszłego dofinansowania w perspektywie finansowej UE 2021-2027”.

SEIM-TSZ w liście do Andrzeja Bittela podkreśla m.in., że tytuł dokumentu nie odnosi się ściśle do zawartej w nim treści. Eksperci zaznaczają, że projekt mówi o transporcie intermodalnym realizowanym za pomocą kolei, zaś jego nazwa sugeruje, iż dotyczy także innych środków transportu.

Ponadto w piśmie do Sekretarza Stanu w Ministerstwie Infrastruktury znajduje się zastrzeżenie dotyczące braku w rządowej publikacji jasnej deklaracji o udziale transportu kolejowego w przewozach intermodalnych. Zdaniem autora opinii, z dokumentu nie wynika, czy wkład tego transportu rośnie, spada czy też pozostaje bez zmian.

Stowarzyszenie Ekspertów i Menedżerów Transportu Szynowego sugeruje, jakie działania należy podjąć, aby transport szynowy odgrywał coraz większą rolę w usługach związanych z przesyłem kontenerów.

„(Trzeba – red.) zbudować system transportowy umożliwiający masowy przewóz naczep samochodowych, co pozwoli rozpocząć przejmowanie przez kolej przewozów ładunków spaletyzowanych. Ten system transportowy powinien obejmować utworzenie miejsc koncentracji ładunków w paletach, urządzenia do załadunku i zdejmowania naczep samochodowych z wagonów i przeładunku ich na ciągniki samochodowe oraz park specjalistycznych platform wagonowych” – brzmi jeden z pięciu punktów zawierających wskazania Stowarzyszenia.

Wśród sugerowanych rozwiązań znalazły się także propozycje dotyczące zniesienia opłat od operatorów pociągów intermodalnych za korzystanie z infrastruktury kolejowej oraz budowy sieci centrów logistycznych. Całość listu dostępna jest na [stronie] SEIM-TSZ.

hp

Działa od 2009 roku, ale może pochwalić się już sporym dorobkiem. Nowosądeckie Stowarzyszenie Miłośników Kolei realizuje spotkania, akcje oraz projekty promujące polskie kolejnictwo; aktywizuje wolontariuszy i opiekuje się sądecką Izbą Tradycji. 

Do NSMK należy obecnie 35 osób. To zarówno pracownicy kolei, jak i hobbyści – pasjonaci historii i techniki, modelarze, fotografowie czy podróżnicy kolejowi. Członkowie są zrzeszeni w dwóch sekcjach – modelarskiej i przewozów retro. Choć Stowarzyszenie ma charakter regionalny, zaprasza do współpracy wszystkich chętnych. By wejść w jego szeregi, należy jednak odbyć staż kandydacki.

- Kandydat wypełnia deklarację członkowską, a po odbyciu 6-miesięcznego stażu zarząd podejmuje decyzję co do przyjęcia nowego członka. W trakcie stażu kandydat musi wykazać się aktywnością w ramach stowarzyszenia, np. w sekcji modelarskiej, pracując przy Izbie Tradycji lub pomagając w organizacji przewozów pociągami retro – tłumaczy nam Łukasz Wideł, wiceprezes NSMK.

Głównymi celami Nowosądeckiego Stowarzyszenia Miłośników Kolei są m.in.  popularyzowanie wiedzy o kolejnictwie i polskiej myśli technicznej w tym zakresie, a także działanie na rzecz pielęgnowania tradycji polskiego kolejnictwa czy wspieranie ochrony jego zabytków. W ramach tego prowadzone są takie przedsięwzięcia jak organizowanie przejazdów pociągami retro oraz prowadzenie Izby Tradycji Kolejarzy Węzła Nowosądeckiego.

Małopolskie Szlaki Turystyki Kolejowej

Jedną z czołowych inicjatyw, które wspiera NSMK, są Małopolskie Szlaki Turystyki Kolejowej, czyli coroczna oferta przewozów zabytkowymi taborami organizowanych we współpracy z Województwem Małopolskim i należącym do PKP Cargo Skansenem Taboru Kolejowego w Chabówce. Dzięki temu turyści mają możliwość odbycia podróży pociągami retro kursującymi w wyznaczonych terminach wyjątkowymi trasami Małopolski, dobieranymi ze specjalnym uwzględnieniem walorów krajobrazowych. Nowosądeckie stowarzyszenie jest operatorem tego projektu.

Jak zaznacza udzielający się w sekcji pociągów retro Kazimierz Wróbel, pomoc członków NSMK przy tych przewozach polega wyłącznie na wolontariacie i zawiera się w pracy kilku drużyn.

- To drużyna do obsługi parowozu, rozwijania  i zwijania węży strażackich oraz obsługi hydrantu; drużyna konduktorska, która współpracuje bezpośrednio z kierownikiem pociągu i obsługą parowozu przy przestawianiu składu lub przepinaniu parowozu i „dawaniu odjazdu”; drużyna zajmująca się roznoszeniem ulotek, folderów i gadżetów. Na każdym organizowanym przez nasze Stowarzyszenie przejeździe koordynatorem i kierownikiem wszystkich drużyn jest zawsze jeden z członków Zarządu lub wyznaczona przez Zarząd osoba – wyjaśnia Kazimierz Wróbel.

Więcej informacji nt. oferty Małopolskich Szlaków Turystyki Kolejowej można znaleźć na stronie internetowej [Kolejegalicyjskie.pl]. O przedsięwzięciu pisaliśmy również [tutaj].

Izba Tradycji Kolejarzy Węzła Nowosądeckiego

Od 2010 roku  NSMK sprawuje opiekę nad mieszczącą się przy dworcu w Nowym Sączu Izbą Tradycji Kolejarzy Węzła Nowosądeckiego. Udostępnia jej zwiedzanie podczas organizowanych przez siebie imprez kolejowych, a także po umówieniu się.

- Izba powstała w 2006 r. z inicjatywy dyrektora Zakładu Linii Kolejowych w Nowym Sączu Adama Śledzia oraz pasjonatów kolejnictwa. Mieści się w najstarszym budynku kolejowym w Nowym Sączu - który pierwotnie był siedzibą toromistrza - pochodzącym z końca XIX w. - wskazuje wiceprezes Łukasz Wideł.

Jak dodaje, do najciekawszych zgromadzonych eksponatów należą: „kolekcja zabytkowych szyn kolejowych z XIX w., urządzenia sterowania ruchem kolejowym z początku XX w., aparat blokowy, lampy naftowe i zabytkowe tabliczki taboru kolejowego eksploatowanego w Nowym Sączu ( XX w.)”.

Mateusz Wójtowicz

Pandemia koronawirusa mocno uderzyła w gałąź transportu zbiorowego. Przewoźnicy zmagają się z takimi problemami jak spadek liczby pasażerów czy obostrzenia nałożone przez rząd. O trudnej sytuacji w branży rozmawiamy z prezes Stowarzyszenia Wykluczenie Transportowe Iwoną Budych.

Serwis Kolejowy: Jak kryzys wywołany pandemią koronawirusa wpłynął na branżę transportową, zwłaszcza na sektor przewozów zbiorowych?

Iwona Budych: Sytuacja zaczęła się dramatycznie pogarszać pod koniec marca. Obserwując skutki wiosennego lockdownu i ówczesnych obostrzeń widzieliśmy, że zarówno branża autobusowa, jak i kolejowa odnotowały ogromne spadki sięgające 90%. Pod koniec czerwca, na podstawie danych publikowanych przez przewoźników kolejowych, obserwowaliśmy, że bardzo dużo kursów było zawieszanych na okres dłuższy niż dwa tygodnie, a pasażerowie rezygnowali z podróży pociągiem. W przypadku transportu autobusowego przewoźnicy ograniczyli kursy, a wiele prywatnych firm przewozowych przestało istnieć – nie pomogła tutaj rządowa pomoc w ramach tarczy antykryzysowej. W konsekwencji generowało to bardzo duże wykluczenie transportowe i odcięcie mieszkańców mniejszych miejscowości od większych miast. Powodowało to ogromne problemy z dojazdem do pracy, wizytą u lekarza czy dostępem do urzędów.

SK: Potem nastąpiło chwilowe odmrożenie gospodarki…

IB: W kolejnych miesiącach, po wiosennej fali pandemii, nastąpiło dobre odbicie sektora kolejowego, gorzej było w przypadku przewoźników autobusowych. Liczba połączeń nie została przywrócona do stanu sprzed pierwszego cięcia, a pasażerowie bali się podróżować. Połączenia międzynarodowe zostały mocno zredukowane, ponieważ Polacy woleli spędzić wakacje w kraju niż za granicą. Teraz, przy kolejnej fali obostrzeń, podobnie jak na wiosnę obserwujemy gwałtowny spadek portfela zamówień i frekwencji w całej komunikacji zbiorowej. Obawy pasażerów przed zakażeniem to między innymi skutek negatywnych opinii pojawiających się w mediach i prezentowanych przez władze państwowe.

SK: Czego potrzebuje w tej chwili branża? Jakie wyzwania stoją przed przewoźnikami?

IB: Potrzeba przede wszystkim odbudowania pozytywnego wizerunku komunikacji zbiorowej wśród pasażerów. Nie można ich straszyć mówiąc, że przejazd pociągiem czy autobusem niesie ze sobą duże ryzyko zakażenia koronawirusem – są to tezy, które nie mają uzasadnienia. Wyniki [badań], którymi dysponujemy, pokazują, że odsetek zakażeń w środkach transportu zbiorowego jest bardzo niski: waha się od 0,2 do 2,2%. W Stanach Zjednoczonych na 100 tysięcy podróżujących odnotowano zaledwie 2,2 tys. przypadków zakażeń.

Poza odbudowaniem pozytywnego wizerunku branży potrzebne jest też wsparcie finansowe. PKP Intercity, jako przewoźnik dalekobieżny, może otrzymać ją z wielu źródeł. Gorzej z autobusowymi przewoźnikami regionalnymi i prywatnymi. To oni muszą cały czas ponosić koszty stałe związane między innymi z opłacaniem składek ZUS, leasingami za swoje pojazdy, a także ich ubezpieczeniem i dzierżawą placów, gdzie autobusy są przechowywane. Pracodawca musi też wypłacać wynagrodzenie swoim pracownikom – chyba, że ich zwolni, ale brak kierowców oznacza brak kursów i koło się zamyka.

SK: Stowarzyszenie Wykluczenie Transportowe [zaapelowało] o wsparcie dla branży do ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka. Jakich działań oczekują państwo od rządu?

IB: Rząd powinien zachęcać do korzystania z komunikacji zbiorowej – niestety dzieje się zupełnie odwrotnie. Kiedy zamykano siłownie, rzecznik rządu mówił, że ludzie dojeżdżają tam między innymi komunikacją miejską, co przekłada się na nowe zakażenia. Część urzędników była wówczas przeciwna takim opiniom, dlatego rząd powinien przyjąć jednostronne stanowisko zachęcające do podróżowania transportem zbiorowym. Realna pomoc z tarczy antykryzysowej powinna natomiast obejmować zwolnienie ze składek ZUS. Rząd musi zastanowić się też nad bezpośrednim finansowym wsparciem przewoźników czy odroczeniem rat za ubezpieczenie pojazdu.

SK: Bieżąca sytuacja mocno odbija się na osobach dotkniętych wykluczeniem transportowym. Jak obecnie wygląda walka z tym problemem?

IB: Niestety, w 2020 roku walka z tym zjawiskiem jest niezwykle ciężka. Pandemia nie ułatwia podejmowania tego rodzaju działań, a sytuacja stale się pogarsza. W miejscach, gdzie wcześniej było bardzo mało kursów, teraz nie ma ich wcale. Jeśli chodzi o kolej, to wykluczenie transportowe pogłębia się między innymi na Podkarpaciu. Pociągi dojeżdżają tam góra dwa razy dziennie, do tego w późnych godzinach. Mieszkańcy są przez to odcięci od wielu możliwości podróży, na przykład w celach zarobkowych. Jeśli chodzi o transport autobusowy, to drastyczne spadki kursów i przewożonych osób odnotowaliśmy w województwach lubuskim i świętokrzyskim. Tutaj wiele firm ogłosiło upadłość, a Państwowa Komunikacja Samochodowa w regionie walczy o przetrwanie.

SK: Ile czasu potrzeba, aby branża wyszła na prostą?

IB: Na pewno będzie to bardzo trudny proces. Już teraz możemy stwierdzić, że 2-3 miesiące nie wystarczą. Dla przewoźników najlepszy jest okres od marca do listopada. Dochód z tych miesięcy pozwala na pokrycie kosztów utrzymania w okresie zimowym. Jeśli prowadzenie działalności w szczycie sezonu było w tym roku znacznie utrudnione, to powrót do kondycji sprzed pandemii może zająć przewoźnikom nawet 2-3 lata. Zakładając oczywiście, że zdołają przetrwać najbliższe miesiące. Już teraz otrzymujemy od prywatnych przewoźników sygnały, że zawieszają połączenia do odwołania, a ich spółki przechodzą w stan likwidacji.

SK: Jak reagują państwo na te sygnały?

IB: Jako „Wykluczenie Transportowe” obserwujemy całą sytuację i podejmujemy działania mające na celu promocję transportu zbiorowego. W planach mamy przeprowadzenie ogólnokrajowej kampanii zachęcającej do przejazdów koleją, metrem czy autobusem. Będziemy zwracać uwagę na to, że transportem zbiorowym można podróżować bezpiecznie, szybko i komfortowo. Mamy nadzieję, że dzięki naszej inicjatywie przewoźnicy odnotują wzrost ruchu, a pasażerowie powrócą do środków transportu, od których odeszli. Zapraszamy też na [stronę internetową] stowarzyszenia i [profil] na facebooku, gdzie na bieżąco można śledzić nasze działania.

Rozmawiał Patryk Galarski

Kontakt

Redaktor naczelny
Mateusz Wójtowicz
naczelny@serwiskolejowy.pl
Ul. Dąbrowskiego 6
87 - 100 Toruń
magnifiercross
Napisz do nas! linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram