fbpx

Marszałkowska administracja województwa kujawsko-pomorskiego przygotowuje się do małej prospołecznej rewolucji w pasażerskim transporcie publicznym. Podstawą opracowywanych rozwiązań jest kolej i jej zintegrowanie z innymi środkami komunikacji publicznej.

Zlikwidujemy problem wykluczenia komunikacyjnego i komunikacyjne białe plamy, a systemowe rozwiązania, standard obsługi i zintegrowany bilet powinny wpłynąć na popularność takiego sposobu przemieszczania się także wśród tych, którzy dotychczas korzystali z własnych aut” – mówi marszałek Piotr Całbecki.

W Urzędzie Marszałkowskim przygotowywany jest przetarg, który, według wszelkich ocen, powinien spetryfikować lokalny rynek kolejowych przewozów pasażerskich do końca 2030 roku. Podstawowe założenia to zwiększenie liczby połączeń i lepiej sprofilowana, odpowiadająca na potrzeby społeczne siatka połączeń, która zachęci nowych pasażerów do korzystania z pociągów.

Dziesięć pakietów, przywracane połączenia

Powołany przez gospodarza województwa i działający pod jego kierownictwem specjalny zespół, w którym zasiadają m.in. radni województwa wszystkich opcji politycznych, zdecydował, że warunki te zostaną najlepiej spełnione, jeśli zamówienie zostanie zsegmentowane w wiele przemyślanych pakietów. Ostatecznie wybrano wariant z dziesięcioma pakietami, które zostały szczegółowo opisane. W ten sposób wyszczególniono m.in. przywracane połączenia Toruń - Sierpc i Rypin - Brodnica, których reaktywacja jest odpowiedzią na apele i postulaty lokalnych społeczności.

To nowy rozdział w budowaniu oferty w pasażerskich przewozach szynowych. Wojewódzki urząd marszałkowski oczekuje, że przystępujące do przetargu podmioty przedstawią rozsądne, satysfakcjonujące oferty. Gdyby się tak jednak nie stało, przygotowywane jest rozwiązanie alternatywne, czyli możliwość powierzenia świadczenia kolejowych przewozów pasażerskich w Kujawsko-Pomorskiem spółce, której właścicielem będzie samorząd województwa. Drogę do utworzenia takiego podmiotu otworzono w marcu.

Jednolity system, zintegrowany bilet

Równocześnie przygotowywane są inne ważne zmiany w funkcjonowaniu publicznego transportu pasażerskiego - integracja transportu kolejowego i autobusowego oraz zintegrowany bilet komunikacji publicznej w całym regionie.

W najbliższym czasie samorząd województwa rozpocznie postępowanie wyłaniające operatorów połączeń autobusowych do kolejowych węzłów przesiadkowych, dowożących pasażerów z miejscowości położonych z dala od linii kolejowych. To dość innowacyjna formuła w dziedzinie organizacji transportu publicznego w Polsce. Takich linii autobusowych będzie 17.

Zintegrowany bilet powinien zostać wprowadzony najpóźniej za półtora roku. Prosty w obsłudze, ma zachęcać do korzystania z transportu publicznego i pozostawiania samochodów w domach.

Potrzebna jest nam rzeczywista integracja systemu transportu publicznego bez względu na to, kto jest jego organizatorem na danym terenie i w danym obszarze” – podkreśla marszałek Piotr Całbecki.

Źródło tekstu: Urząd Marszałkowski Województwa Kujawsko-Pomorskiego/Serwis Kolejowy

Od 13 grudnia obowiązuje nowy roczny rozkład jazdy. Niestety, na jego wygląd wciąż spory wpływ ma trwająca od marca tego roku pandemia. Niemniej jednak roczny rozkład wnosi sporo zmian. W zależności od regionów są one pozytywne lub negatywne.

Jedną z największych zmian od 13 grudnia jest powrót pociągów na trasę Kraków-Katowice. Przez dobrych kilka lat ruch dalekobieżny na tym odcinku praktycznie nie istniał. Przedłużająca się wciąż modernizacja powodowała, że konieczne było tworzenie dwóch oddzielnych połączeń dla Krakowa (przez Częstochowę) i Katowic. Obecnie nie ma już konieczności uruchamiania oddzielnych wagonów dla Górnego Śląska oraz Krakowa.

Kolejną istotną zmianą, zwłaszcza dla ruchu transgranicznego, jest powrót po 6 latach połączenia EC WAWEL relacji Kraków Główny – Berlin Hauptbahnhof (ostatni pociąg odjechał z Wrocławia Gł. Do Berlina 12 grudnia 2014 roku). Przez te kilka lat, Stowarzyszenie Polsko-Niemiecka Kolej Pasażerska podejmowało wiele działań i starań, aby wspomniane połączenie zostało wpisane do rozkładu jazdy jak najszybciej.

To ważne, aby Polska posiadała dobrą ofertę połączeń międzynarodowych. Nie możemy zapominać, że pasażerowie podróżują nie tylko po kraju. Siatka połączeń powinna być rozszerzana w miarę możliwości o kolejne połączenia transgraniczne” – podsumowuje Iwona Budych, prezes Stowarzyszenia Wykluczenie Transportowe.

Wiele zyskał również Górny Śląsk, który oczywiście miał połączenia np. w kierunku Szczecina, ale nie był włączony w trasy takie jak Przemyśl-Szczecin czy Kraków-Gdynia. Szczególnie ciekawymi połączeniami mogą tu być: IC Chełmoński (Kraków-Świnoujście) czy IC Malczewski (Kraków-Kołobrzeg).

Ważną zmianą jest również znaczne ułatwienie podróżowania na trasie Rzeszów-Lublin, z dwóch powodów: zwiększenia liczby pociągów IC oraz zelektryfikowaniem linii kolejowej. Możliwość wykorzystania lokomotywy elektrycznej skróciła czas podróży. Do pociągów wykorzystujących tę linię można zaliczyć: TLK Górski, TLK Roztocze i IC Hetman. Lublin z kolei uzyskał więcej pociągów wykorzystując nowoczesny tabor, w tym więcej jednostek EZT Pesa Dart oraz wagonów przedziałowych i bezprzedziałowych produkcji FPS i Pesa.

Również Podkarpacie zyskało dodatkowe połączenia dalekobieżne na trasie Kraków-Zagórz. Zapewni to skomunikowanie Bieszczad, Jasła, Tarnowa z Krakowem.

Niezwykle cieszy fakt, że od nowego rozkładu jazdy również Bieszczady zyskają możliwość bezpośredniego skomunikowania z ważnym węzłem, jakim jest Kraków, skąd możliwa będzie jazda w wielu różnych kierunkach” – dodaje Iwona Budych.

Należy też podkreślić, że nie wszystkie planowane połączenia udało się uruchomić pierwszego dnia obowiązywania nowego rozkładu jazdy. Pociągom PKP Intercity nie udało się m.in. dojechać do Nysy, Świdnicy, Płocka czy Hajnówki. O ile pociągi do Hajnówki i Czeremchy są planowane w ściśle określonych terminach, to jednak brak połączeń do pozostałych miast wynika już raczej z różnych innych problemów, które pojawiły się w ostatnim czasie. Zaburzyły one plany uruchomienia takich pociągów jak: TLK Sudety (Kraków–Jelenia Góra), TLK Kormoran (kursuje tylko na odcinku Olsztyn–Katowice, zamiast Olsztyn–Polanica-Zdrój) i TLK Chemik (Płock–Katowice). Ważne, aby sytuacja ta nie trwała długo, a mieszkańcy miast, które uzyskają pociągi, wciąż byli zachęceni do tego, aby podróżować koleją, gdy tylko będzie taka możliwość.

Drugą istotną kwestią jest konieczność uruchamiania pociągów regionalnych w woj. kujawsko-pomorskim. Przyszłość kolei regionalnej w tym województwie stanęła pod dużym znakiem zapytania. W obliczu trwającej pandemii i tymczasowego zmniejszenia popytu pojawiało się zagrożenie trwałego wyraźnego ograniczenia kolejowych połączeń pasażerskich. Należy jednak zauważyć, że potoki pasażerskie dzielą się na codzienne (stałe) i okresowe/sezonowe/weekendowe/turystyczne (niestałe). Jeżeli oferta miałaby być ograniczana, to oszczędności należałoby szukać nie w potokach stałych, a niestałych. Codzienne dojazdy w celu załatwienia spraw nawet w trakcie pandemii występują. Konieczne jest zapewnienie połączeń na trasach zapewniających potoki stałe oraz rozważenie uruchomienia połączeń okresowych. Stowarzyszenie Wykluczenie Transportowe apelowało do władz województwa o podjęcie działań mających na celu ograniczenie zjawiska wykluczenia transportowego, które zostało znacznie rozszerzone w tym regionie od dnia 13 grudnia w związku z chociażby podpisaniem umowy z PolRegio, które w ciągu roku pokona o 1,3 mln km mniej niż w poprzednich latach. Decyzja Zarządu Województwa Kujawsko-Pomorskiego oznacza zlikwidowanie kilkudziesięciu połączeń w województwie.

Stowarzyszenie Wykluczenie Transportowe jeszcze przed wejściem w życie rocznego rozkładu jazdy apelowało o podjęcie odpowiednich działań, które doprowadzą do wypracowania kompromisu pomiędzy Zarządem Województwa Kujawsko-Pomorskiego i Przewoźnikami, tak aby nie doszło do likwidacji wielu połączeń kolejowych. Niestety, finalnie całkowicie zrezygnowano z ruchu na linii Włocławek-Kutno oraz Laskowice Pomorskie-Smętowo. A podpisane umowy są niekorzystne dla pasażerów z całego województwa. W opinii publicznej krąży stwierdzenie, iż „Ostre Cięcie” dotknęło mieszkańców Kujawsko-Pomorskiego” – podsumowuje Iwona Budych.

Źródło tekstu: Stowarzyszenie Wykluczenie Transportowe/Serwis Kolejowy

Pandemia koronawirusa mocno uderzyła w gałąź transportu zbiorowego. Przewoźnicy zmagają się z takimi problemami jak spadek liczby pasażerów czy obostrzenia nałożone przez rząd. O trudnej sytuacji w branży rozmawiamy z prezes Stowarzyszenia Wykluczenie Transportowe Iwoną Budych.

Serwis Kolejowy: Jak kryzys wywołany pandemią koronawirusa wpłynął na branżę transportową, zwłaszcza na sektor przewozów zbiorowych?

Iwona Budych: Sytuacja zaczęła się dramatycznie pogarszać pod koniec marca. Obserwując skutki wiosennego lockdownu i ówczesnych obostrzeń widzieliśmy, że zarówno branża autobusowa, jak i kolejowa odnotowały ogromne spadki sięgające 90%. Pod koniec czerwca, na podstawie danych publikowanych przez przewoźników kolejowych, obserwowaliśmy, że bardzo dużo kursów było zawieszanych na okres dłuższy niż dwa tygodnie, a pasażerowie rezygnowali z podróży pociągiem. W przypadku transportu autobusowego przewoźnicy ograniczyli kursy, a wiele prywatnych firm przewozowych przestało istnieć – nie pomogła tutaj rządowa pomoc w ramach tarczy antykryzysowej. W konsekwencji generowało to bardzo duże wykluczenie transportowe i odcięcie mieszkańców mniejszych miejscowości od większych miast. Powodowało to ogromne problemy z dojazdem do pracy, wizytą u lekarza czy dostępem do urzędów.

SK: Potem nastąpiło chwilowe odmrożenie gospodarki…

IB: W kolejnych miesiącach, po wiosennej fali pandemii, nastąpiło dobre odbicie sektora kolejowego, gorzej było w przypadku przewoźników autobusowych. Liczba połączeń nie została przywrócona do stanu sprzed pierwszego cięcia, a pasażerowie bali się podróżować. Połączenia międzynarodowe zostały mocno zredukowane, ponieważ Polacy woleli spędzić wakacje w kraju niż za granicą. Teraz, przy kolejnej fali obostrzeń, podobnie jak na wiosnę obserwujemy gwałtowny spadek portfela zamówień i frekwencji w całej komunikacji zbiorowej. Obawy pasażerów przed zakażeniem to między innymi skutek negatywnych opinii pojawiających się w mediach i prezentowanych przez władze państwowe.

SK: Czego potrzebuje w tej chwili branża? Jakie wyzwania stoją przed przewoźnikami?

IB: Potrzeba przede wszystkim odbudowania pozytywnego wizerunku komunikacji zbiorowej wśród pasażerów. Nie można ich straszyć mówiąc, że przejazd pociągiem czy autobusem niesie ze sobą duże ryzyko zakażenia koronawirusem – są to tezy, które nie mają uzasadnienia. Wyniki [badań], którymi dysponujemy, pokazują, że odsetek zakażeń w środkach transportu zbiorowego jest bardzo niski: waha się od 0,2 do 2,2%. W Stanach Zjednoczonych na 100 tysięcy podróżujących odnotowano zaledwie 2,2 tys. przypadków zakażeń.

Poza odbudowaniem pozytywnego wizerunku branży potrzebne jest też wsparcie finansowe. PKP Intercity, jako przewoźnik dalekobieżny, może otrzymać ją z wielu źródeł. Gorzej z autobusowymi przewoźnikami regionalnymi i prywatnymi. To oni muszą cały czas ponosić koszty stałe związane między innymi z opłacaniem składek ZUS, leasingami za swoje pojazdy, a także ich ubezpieczeniem i dzierżawą placów, gdzie autobusy są przechowywane. Pracodawca musi też wypłacać wynagrodzenie swoim pracownikom – chyba, że ich zwolni, ale brak kierowców oznacza brak kursów i koło się zamyka.

SK: Stowarzyszenie Wykluczenie Transportowe [zaapelowało] o wsparcie dla branży do ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka. Jakich działań oczekują państwo od rządu?

IB: Rząd powinien zachęcać do korzystania z komunikacji zbiorowej – niestety dzieje się zupełnie odwrotnie. Kiedy zamykano siłownie, rzecznik rządu mówił, że ludzie dojeżdżają tam między innymi komunikacją miejską, co przekłada się na nowe zakażenia. Część urzędników była wówczas przeciwna takim opiniom, dlatego rząd powinien przyjąć jednostronne stanowisko zachęcające do podróżowania transportem zbiorowym. Realna pomoc z tarczy antykryzysowej powinna natomiast obejmować zwolnienie ze składek ZUS. Rząd musi zastanowić się też nad bezpośrednim finansowym wsparciem przewoźników czy odroczeniem rat za ubezpieczenie pojazdu.

SK: Bieżąca sytuacja mocno odbija się na osobach dotkniętych wykluczeniem transportowym. Jak obecnie wygląda walka z tym problemem?

IB: Niestety, w 2020 roku walka z tym zjawiskiem jest niezwykle ciężka. Pandemia nie ułatwia podejmowania tego rodzaju działań, a sytuacja stale się pogarsza. W miejscach, gdzie wcześniej było bardzo mało kursów, teraz nie ma ich wcale. Jeśli chodzi o kolej, to wykluczenie transportowe pogłębia się między innymi na Podkarpaciu. Pociągi dojeżdżają tam góra dwa razy dziennie, do tego w późnych godzinach. Mieszkańcy są przez to odcięci od wielu możliwości podróży, na przykład w celach zarobkowych. Jeśli chodzi o transport autobusowy, to drastyczne spadki kursów i przewożonych osób odnotowaliśmy w województwach lubuskim i świętokrzyskim. Tutaj wiele firm ogłosiło upadłość, a Państwowa Komunikacja Samochodowa w regionie walczy o przetrwanie.

SK: Ile czasu potrzeba, aby branża wyszła na prostą?

IB: Na pewno będzie to bardzo trudny proces. Już teraz możemy stwierdzić, że 2-3 miesiące nie wystarczą. Dla przewoźników najlepszy jest okres od marca do listopada. Dochód z tych miesięcy pozwala na pokrycie kosztów utrzymania w okresie zimowym. Jeśli prowadzenie działalności w szczycie sezonu było w tym roku znacznie utrudnione, to powrót do kondycji sprzed pandemii może zająć przewoźnikom nawet 2-3 lata. Zakładając oczywiście, że zdołają przetrwać najbliższe miesiące. Już teraz otrzymujemy od prywatnych przewoźników sygnały, że zawieszają połączenia do odwołania, a ich spółki przechodzą w stan likwidacji.

SK: Jak reagują państwo na te sygnały?

IB: Jako „Wykluczenie Transportowe” obserwujemy całą sytuację i podejmujemy działania mające na celu promocję transportu zbiorowego. W planach mamy przeprowadzenie ogólnokrajowej kampanii zachęcającej do przejazdów koleją, metrem czy autobusem. Będziemy zwracać uwagę na to, że transportem zbiorowym można podróżować bezpiecznie, szybko i komfortowo. Mamy nadzieję, że dzięki naszej inicjatywie przewoźnicy odnotują wzrost ruchu, a pasażerowie powrócą do środków transportu, od których odeszli. Zapraszamy też na [stronę internetową] stowarzyszenia i [profil] na facebooku, gdzie na bieżąco można śledzić nasze działania.

Rozmawiał Patryk Galarski

Kontakt

Redaktor naczelny
Mateusz Wójtowicz
naczelny@serwiskolejowy.pl
Ul. Dąbrowskiego 6
87 - 100 Toruń
magnifiercross
Napisz do nas! linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram